stylizacje | makijaż

outfit #12 – the devil is in the details!

Sometimes I’m not wearing a lot of jewellery and I don’t experiment with styles. Sometimes I believe that „less means more” and is really important for me to have simple comfortable outfit. But it doesn’t mean that I want to look boring! The devil’s in the details. Easy forms and surprising details? Yeah, I like it.

Są takie dni, że nie noszę zbyt wiele biżuterii i nie eksperymentuje ze stylami. Czasem po prostu wierzę, że mniej znaczy więcej, a mój zestaw tego dnia ma być przede wszystkim prosty i wygodny. Ale to nie znaczy, że nudny! Przecież diabeł tkwi w szczegółach! Proste formy zestawiam z zaskakującymi elementami, by uzyskać wyrazisty, intrygujący wygląd. Tunika z kilku warstw sięga do kolan, ale przy najmniejszych ruchu czy podmuchu wiatru odsłania fragment nogi. Legginsy, na pozór zwykłe, na wysokości ud mają wstawki z materiału przypominającego rajstopy! Króciutka bluza pozwala mi nie martwić się o wady mej sylwetki spowodowane chorobą, jednocześnie podkreślając to, co w sobie lubię: wąskie ramiona i podwyższoną talię. Tutaj niespodzianką okazuje się zamek, który idzie po skosie i fason. Z przodu materiału układa się w „fale”, więc biust wydaje się większy. Prosty zestaw w czerni, doskonały na co dzień – tak, lubię to!

Shirt: Zara
Blouse: Orsay
Leggins: Ebay
Shoes: Alebucik.pl
Necklace: Restyle.pl
Ring: gift

12 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *