literatura | publicystyka

Śpiewać każdy może! Weekendowo

Weekend, weekend… I po weekendzie. Kolejne dwa dni minęły zbyt szybko, ale odpowiednio intensywnie. Dobrze!

Ostatni tydzień był wyjątkowo spokojny… Uwolniłam się od spraw uczelnianych i mogłam poświęcić pisaniu. Tekst do Gorefikacji II będzie mocny. Starałam się. Obiecuję krew, flaki i inne obrzydliwości. I know You like it! W tym tygodniu jeszcze napiszę dwa opowiadania (weno, przybądź!) i będę ogarnięta na bieżąco ze sprawami literackimi. Nareszcie. Gdyby ktoś nie był zainteresowany prozą ekstremalną to uspokajam, że pozostałe dwa teksty będą lżejsze.

A po tygodniu nadchodzi weekend (jakie to odkrywcze!). Na ogół staram się nie poganiać życia. Każdy dzień wydaje mi się tak cenny, że szkoda mi czasu na powtarzanie „niech w końcu nadejdzie sobota…”. Tym razem jednak czekałam. Czasem człowiek postępuje wbrew swoim zasadom 😉 Z jednej strony wiedziałam, że odpocznę. Z drugiej nie mogłam się doczekać… karaoke!

Tak, wczoraj śpiewałam! Ja, Sylwia, ta, która od dziecka przy wydobywaniu z siebie nut jakichkolwiek słyszała „Przeeeestań, to boli!” odważyła się wybrać na imprezę z mikrofonem w roli głównej. Organizatorami był mój ukochany klub fantastyki z Gniezna, więc spodziewałam się, że będzie dobrze. Ale nie sądziłam, że aż tak!

Najlepsze jest to, że raz zwyciężyłam (hmm, a może dwa? whatever, ten raz mi się mocno zapisał w głowie). I to z mistrzem wieczoru, a przynajmniej chłopakiem, którego mało komu udało się pokonać. Ha, jestem z siebie dumna 😀 Pomińmy fakt, że był to utwór Bullet for my Valentine, który polega w dużej mierze na darciu ryja. I tak, jakkolwiek miałam problem z trafianiem w nutki, tak scream w moim wykonaniu był równiutki. I co, i co, że ja nie umiem śpiewać? 😀

Dobra, a tak na serio to szkoda mi tych, którzy musieli tego słuchać. Raz w życiu nagrywałam swój śpiew… I wiem jak to brzmi. Byliście dzielni! Wohoo, brawo!

Dzisiaj natomiast spokój… Od rana, wyruszyłam z rodzinką na grzyby. Kolejny powód do dumy – nasz koszyk liczył sporo ponad sto pięknych egzemplarzy o brązowych kapelusikach. Będzie co robić.

Uwielbiam spacerować po lesie. Wśród drzew, wsłuchując się w głos natury, wyłączając myślenie. Cała energia skupia się na poszukiwaniu małych brązowych kamyczków, które okazują się dorodnymi podgrzybkami. Spokój, skupienie, wolność, obcowanie z przyrodą – doskonały sposób na wypoczynek. I te chwile, tak rzadkie i zaskakujące, gdy sarna przebiegnie Ci tuż przed nosem. Przyroda jest wspaniała!

Tak moja niedziela się kończy, wieczorem, który zapowiada się serialowo. Nie powiem: byle do weekendu, bo akurat ten tydzień zapowiada się intensywny i towarzyski. Sporo pracy przede mną, ale sporo też satysfakcji. Ale z drugiej strony… piątek zapowiada się koncertowo! Grunt to Bunt, czyli przegląd kapel w eSTeDe. Pogo pod sceną – oj, będzie się działo 😉 Ktoś się wybiera?

4 komentarze

  • Ragana

    Ale fajnie 😀 Ja śpiewać nie potrafię w ogóle, ale zawsze chciałam się pobawić na karaoke 😀

    Kiedy będzie coś więcej wiadomo o Gorefikacjach II? Jakaś przybliżona data? 😉

  • Tomek Wieczorek

    Karaoke pare razy popełniłem to , ale sama nazwa mówi za siebie KARA OKE "j" więc niech się słuchający męczą. No ale jak to mówią "dobremu" wokaliście muzyka czy melodia nie przeszkadza w śpiewaniu 😛 Co do grzybów to tylko się nie potruć tam bo mówią , że wszystkie grzyby są jadalne, ale niektóre tylko raz Też lubię połazić po lesie, ale ostatnio jakiegoś lenia załapałem.

    • blach

      A ja dzisiaj znowu na grzybach byłam 😉 Jednego prawdziwka wyczaiłam i mnóstwo podgrzybków 😀 Spokojnie, nie potruję się, zbieram tylko to co znam – ile przy tym radochy! 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *