opinie | recenzje

review #3 – Apocalips, Rimmel

Dziś przychodzę do Was z recenzją. Będzie o szmince, która mimo licznym wad, podbiła moje serce. Moje drogie Panie, przedstawiam Wam… Apocalips od Rimmel!

zdjęcie producenta

Apocalips kupiłam pod wpływem impulsu, jakoś przed wakacjami. Weszłam do drogerii w poszukiwaniu delikatnej pomadki na co dzień… I gdy zobaczyłam wściekle różowy produkt od Rimmel, wiedziałam już, że bez niego nie wyjdę. Mimo, że cena do najniższych nie należy (dałam jakoś ponad 20 zł).

Kolor jest dokładnie taki, jak na opakowaniu. Intensywnie różowy, z mocnym połyskiem. Rimmel twierdzi, że otrzymamy efekt lakierowanych ust – i faktycznie, jest! Usta przepięknie się błyszczą. Ponadto wydają się pełniejsze – kolor+połysk dają efekt maksymalnego powiększenia. Wizualnie – jak najbardziej na TAK!

Gorzej z trwałością. Szminka niestety najlepiej trzyma się na twarzy, policzkach, dłoniach… Gorzej z ustami. Wystarczy, że mamy rozpuszczone włosy i zawieje wiatr. Efekt różowej twarzy – gwarantowany. Testu pocałunków także nie zdała. Poza tym mam wrażenie, że usta są lepkie i ciężkie, co jednak mi osobiście nigdy nie przeszkadzało.

Aplikator również nie zachwyca. Co prawda gdy nabierzemy wprawy okaże się być w miarę praktyczny, ale wcześniej długo będziemy się męczyć z idealnym konturem. Mała rada – gąbeczkę przed nałożeniem szminki najlepiej bardzo dokładnie wytrzeć w słoiczek. Wtedy otrzymujemy idealną ilość produktu i łatwiej się maluje.

Jest jeszcze jeden istotny powód, bym dała Apocalips dużego minusa – brak numeru koloru. Prawdopodobnie był na opakowaniu, które każdy normalny człowiek wyrzuca. Jest to dość denerwujące.

A jakieś plusy? Jeden – za design. Opakowanie jest przepiękne. Strasznie mi się podoba futurystyczna forma i czerń spod której wychyla się kolor szminki. Choć nie jest to rzecz ważna w kwestii użytkowej, to osobiście uwielbiam gdy moje kosmetyki są pięknie zapakowane. Tutaj Rimmel stanął na wysokości zadania!

Podoba mi się też zapach, choć jest dość chemiczny. Nie potrafię go opisać i pewnie dla wielu będzie kontrowersyjny. Mnie nie razi.

Podsumowanie jednak Was zaskoczy. Mimo wszystkich wad, które wymieniłam… Polecam Apocalips. Za efekt, który naprawdę jest spektakularny. Używam jej zawsze wtedy, gdy chcę mieć mocniejszy makijaż, a nie chce mi się malować oka. Wygląda pięknie i świeżo. Połysk jest genialny, jeszcze nie spotkałam produktu, który dawałby taki efekt. Oraz powiększenie – najwęższe usta dobrze pomalowane zyskają pełne kształty. Polecam. Bo czasem od komfortu ważniejszy jest efekt (choć najlepiej by było, gdybyśmy otrzymywały jedno i drugie, prawda? ;))

 
wszystkie zdjęcia prezentują wykonane przeze mnie makijaże z użyciem Apocalips

25 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *