stylizacje | makijaż

make up #29 – Mroczna bohaterka… Dead as vampire

Kochani, dziś post makijażowy! 🙂

Jakiś czas temu zostałam zaproszona do udziału w konkursie „Mroczna bohaterka”. Każdy uczestnik miał trzy zadania do wykonania:
– makijaż/stylizację inspirowaną tematem,
– napisanie odpowiedzi na konkursowe pytanie,
– stworzenie notki zawierającej powyższe oraz okładkę książki „Mroczna bohaterka – kolacja z wampirem”, ponieważ z okazji jej premiery konkurs jest organizowany.

Zacznijmy od odpowiedzi na pytanie: Świt zastaje Cię w mrocznej posiadłości króla wampirów. Co zrobisz, aby ukryć swoją ludzką tożsamość i przeobrazić się w jedną z mrocznych postaci?

Nie zamierzam się przeobrażać. Wreszcie spełnię zadanie, dla którego tam się pojawiłam. Dorwę tego przeklętego Księcia i wbiję mu kołek w serce. Ciekawe czy mnie pamięta, czy wciąż ma przed oczami wspomnienie rozkoszy, gdy mordował moją rodzinę. Bo ja pamiętam. Pamiętam jego słowa wypowiedziane po krwawej rzezi – „Po ciebie przyjdę później”.
Nie zdąży. Moje drewniane maleństwo czeka na dnie torebki… I jest ostre jak ja.
Długo się zastanawiałam jaki makijaż przygotować. Właściwie tak długo, że o mało nie przegapiłam terminu zakończenia konkursu, który jest za dwa dni 😉 
Sposób, w jaki postrzegamy wampiry jest od pewnego czasu dość oczywisty (piękne, młode, seksowne etc.), dlatego nie chciałam stawiać na klasyczny gotycki makijaż. Zresztą nie byłoby to dla mnie żadne wyzwanie, bo akurat ze względu na wampirze zamiłowania mroczną klasykę mam opanowaną do perfekcji 😉 Postanowiłam przypomnieć o tym, że wampiry to przede wszystkim trupy. Mroczni krwiopijcy, istoty do szpiku kości złe (lub pozbawione duszy, dekadenckie, jak kto woli). Podkrążone oczy, biała cera… Z drugiej strony… całkowita rezygnacja z wampirzego seksapilu też mi nie odpowiadała. Ostatecznie – postawiłam na „coś pomiędzy”.
To było dla mnie duże wyzwanie ze względu na trzy elementy:
1) po raz pierwszy w życiu miałam tak ciemne brwi; zwykle ograniczam się do delikatnego podkreślenia brązową kredką, tutaj jednak zależało mi na graficznej mocnej linii, godnej drapieżcy, jakim jest wampir;
2) nigdy wcześniej nie cieniowałam twarzy cieniami; mój tradycyjny zestaw to bronzer i róż, więc podkreślenie rysów czarnym cieniem było swoistym wyzwaniem; najpierw zrobiłam za mocno 😛 potem zmyłam i zrobiłam delikatnie, tak że w rzeczywistości wyglądało dobrze; teraz jak patrzę na zdjęcia to jednak mogłam zostawić mocniejsze, bo błysk flesza spłaszczył twarz… no nic, dopiero się uczę, mam nadzieję, że na Waszych ekranach widać uzyskany efekt lepiej niż na moim kompie 🙂
3) nie pasowały mi do tej wizji mocno wytuszowane rzęsy – dlatego ich nie tknęłam, choć zawsze stawiam pomalowanie rzęsy na pierwszym miejscu w rankingu „istotności”
I jak się podoba wampirzyca w mojej interpretacji? 😀 Swoją drogą już nie mogę się doczekać aż przeczytam książkę-nagrodę gwarantowaną. Ubóstwiam wszystko co związane z wampirami!

I na koniec trzy fotokombinacje, takie zdjęcia aż się proszą, by pobawić się kolorkami 😉

27 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *