stylizacje | makijaż

outfit #36 – Dance, dance, my little skeleton!

Halloween – święto, które w Polsce wciąż wzbudza ogromne kontrowersje. Bo nie polskie, bo satanistyczne, bo bla bla bla. Osobiście uważam, że nie ma w nim nic złego. Halloween kojarzy mi się z radością, zabawą, sposobem na oderwanie się od smutku związanego z obchodzeniem dnia następnego, czyli Wszystkich Świętych. Jeśli dzięki takiemu Halloween widzimy więcej uśmiechniętych dzieciaków, radośnie poprzebieranych za zjawy i upiory, dlaczego je potępiamy? Ja tego nie rozumiem. Zgoda, można świętować nasze Dziady – ale do tego trzeba już być psychicznie dojrzałym. Poza tym nie wyobrażam sobie w naszych czasach świętowania na grobach bliskich – szybko przyjechaliby Panowie Z Kaftanami 😉

Ja w tym roku nie miałam okazji wybrać się na żadną imprezę czy seans filmowy. Zamiast tego wyskoczyłam z rodzinką na popołudniowe zakupy, a potem odwiedziłam przyjaciela. Jeszcze tylko po powrocie obejrzałam jeden horror, na którym zaśmiewałam się do rozpuku i poszłam spać. Czekał mnie weekend w biegu i w drodze.

Mój czwartkowy zestaw jest strojem, który miał być idealny na wszystkie te wydarzenia. Osobiście zamierzam go też nosić na co dzień, ale ja to ja 😉 Bluza z Romwe okazała się moim najgorszym internetowym zakupem – ale o tym pewnie napiszę osobny post. Jedno jej trzeba przyznać – fajnie wygląda. Zestawiłam ją z czarno-białą spódniczką – uwielbiam pasiaki, a ta bluza wręcz się prosiła o takie połączenie! Do tego dwa duże pierścionki i wygodne buty. I klimat zachowany!

Jak się podoba? 😉

hoodie: Romwe
skirt: Butik
shoes: Deichmann

26 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *