stylizacje | makijaż

Outfit #58 – I know and I hear all!

I mnie dopadła przedświąteczna gorączka. Bieganie, zakupy, załatwianie spraw, które odkładałam na wieczne jutro. Czuję, że nadchodzą dni pełne relaksu w gronie rodziny i przyjaciół, ale wcześniej jest tyle rzeczy do zrobienia „już i teraz”. Lubię ten okres. Trochę szalony, pozbawiony monotonii, przyprawiony odrobiną oczekiwania i ostrą muzyką, która wyznacza mój rytm, gdy pędzę załatwić kolejne sprawy.

Właśnie w takie chwile najchętniej wybieram zestawienia najprostsze. Łączę ubrania całkowicie odruchowo, nie myśląc o tym co z czym pasuje, a szukając tego co ciepłe i wygodne (choć wiem, że na ten luksus mogę sobie pozwolić tylko dzięki doskonałej znajomości swojej garderoby). Wybieram współczesny grunge, najwygodniejszy, trochę niechlujny, trochę rockowy, ale nadal „mój”. Do legginsów w wielbione przeze mnie paski dobieram ogromny sweter. Z bliska sprawia wrażenie spryskanego złoto-srebrną farbą. Dzięki temu drobiazgowi pokochałam go kilka lat temu i do tej pory gości na mojej liście ulubieńców. Na wierzch narzucam wiosenną kurtkę o militarnym kroju. Dokładam dodatki – rękawiczki z ćwiekami, ukochaną czapę, którą pieszczotliwie nazywam czasem „menelką” i buty na zabójczo wysokim, lecz stabilnym, koturnie.

I pędzę dalej. Jeszcze jest tyle do zrobienia!

Sweater: Bershka
Leggings: New Yorker
Jacket: H&M
Sunglasses: New Yorker
Shoes: Centro
Cap: DIY
Necklace: no name
Gloves: Claire’s

29 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *