opinie | recenzje

Review #15 – Bunny ring from Zombie Unicorn Jewelry

Jakiś czas temu wspominałam o tym, że nawiązałam współpracę z Zombie Unicorn Jewelry. W jej ramach dostałam trzy biżuteryjne drobiazgi, które na sklepowych zdjęciach skradły moje serce i które obiecałam solidnie wymęczyć i szczegółowo opisać. Dziś więc przychodzę do Was z moją opinią na temat drobiazgu, który jest kwintesencją słodkości…

Wybrana biżuteria przyszła ładnie zapakowana. Może i czerwone pudełeczko nie jest niczym nadzwyczajnym, ale lubię, gdy sklep opakowuje zamówienie – mam wtedy wrażenie, że dba o klienta. Drobiazg, a cieszy. No dobra, ale co jest w środku?!

Pierścionek! Gdy wypatrzyłam go na stronie ZUJ – wiedziałam, że musi być mój. Rzadko się zdarza, by coś słodkiego mnie zauroczyło – jeśli jednak taka sytuacja ma miejsce, to oddaję się bez reszty.

Królicza główka to stuprocentowa ręczna robota. Podziwiam talent – wykonana jest misternie, z dbałością o szczegóły. Piękne są różyczki, piękny pyszczek i te uszka nastawione na słuchanie. Całość osadzona na bazie w kształcie serca. Podoba mi się, że serduszko nie rzuca się w oczy przy pierwszym spojrzeniu, a stanowi jedynie urocze wykończenie.

Kolory wybrała mi właścicielka ZUJ – opcji było kilka, a ja zauroczona wszechogarniającą mnie ‚słitaśnością’ – nie byłam w stanie podjąć decyzji. Trafiłam na pastele – i dobrze, idealnie się zgrały z moją ostatnią stylizacją (LINK).

Modelina, z której wykonano pierścionek delikatnie się błyszczy. Próbowałam zrobić zdjęcia jak najlepiej oddające rzeczywistość, jednak nie wyszło. Pierścionek na wszystkich jest mocno rozświetlony – w rzeczywistości połysk jest bardziej subtelny, elegancki.

Podoba mi się też, że pierścionek jest regulowany – mam bardzo chude palce i często mam problem z dobraniem rozmiaru. Wiem jednak, że nie każdemu to przypasuje. Metal ponoć jest antyalergiczny – ja nie miałam z nim żadnych problemów, nie uczulił ani nic z tych rzeczy. Nie zauważyłam też odbarwień na skórze ani zmian w samym metalu (choć na razie miałam pierścionek na sobie tylko kilka razy – ale z drugiej strony w dni niezwykle upalne, więc przeszedł test w hardkorowych warunkach ;)).

 

Podsumowując – jestem zadowolona z tej ozdoby. Nie pasuje do każdej stylizacji, jednak od czasu do czasu odrobina słodkości nikomu nie zaszkodzi. Podoba mi się precyzja wykonania i niewygórowana cena. Chciałam się do czegoś doczepić, ale prawdę mówiąc… nie mam do czego. Jak można się oprzeć spojrzeniu tych małych czarnych paciorków, no jak?!

W którejś z kolejnych notek – przeczytacie moją opinię o dwóch wisiorkach, które sobie wybrałam. Zobaczymy czy będzie równie pozytywnie! :>

Dziękuję Zombie Unicorn Jewelry za przekazanie biżuterii do recenzji <3

12 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *