stylizacje | makijaż

Outfit #70 – Profilage

Dziś mam dla Was coś kompletnie nietypowego – stylizację bez czerni!

Jakiś czas temu w Mohito wypatrzyłam sukienkę idealną – prosty oversize we wściekle limonkowym kolorze. Rzadko mi się to zdarza, bym zakochała się w ubraniu bez pamięci – to jeden z takich przypadków. Z tej serii jest jeszcze sukienka… wściekle różowa, równie piękna, a ja głupio się do niej szczerze, gdy przechodzę obok – ciekawe jak długo wytrwam w postanowieniu oszczędzania ;). Ale wracając do tematu: żółtą sukienkę zaczęłam nosić w sposób dość oczywisty – na rockowo, z czarnymi dodatkami i ćwiekami – wygląda wtedy bombowo! Mam nadzieję, że już niedługo uda mi się to sfotografować.

Tym razem jednak… postawiłam na kolor. Dobra, przyznaję – byłam ciekawa jak to razem będzie wyglądać,  a czy jest lepsza okazja ku temu niż fotki z kuzynką? Od zawsze wiadomo, że dopiero na zdjęciach dostrzegamy zalety (a częściej – wady) naszego stroju.

Cóż jednak skłoniło mnie do tego niecnego pomysłu? …

I tu docieramy do momentu, w którym Sylwia zaczyna piszczeć i głupio podskakiwać. Serial, jakżeby inaczej! Jestem beznadziejnie zauroczona postacią Chloé Saint-Laurent, kryminolożki z francuskiego serialu „Profil”. W pierwszym sezonie – nie mogłam na nią patrzeć. Boleśnie działała mi na nerwy! Z każdym jednak kolejnym odcinkiem – poddawałam się. Postać jest wykreowana w sposób niezwykły – z mroczną tajemnicą, zwichrowaną psychiką, ogromną pewnością siebie i bezczelnością, a jednocześnie urokiem malutkiej dziewczynki. Kocham seriale z wyrazistymi postaciami, a kogoś takiego jak Chloé dawno nie widziałam. No i wykonuje mój wymarzony zawód – musiałam przepaść, inaczej nie dało rady!

 

Nadal jednak nie wyjaśniłam skąd mój pomysł na kolory. Otóż Chloé to nie tylko genialny umysł i naprawdę oryginalny charakter. To także nietuzinkowy styl. I znowu – w pierwszej serii patrzyłam na nią jak na dziwadło. Aktualnie jestem na sezonie czwartym – i patrzę na nią z zachwytem. Styl sam w sobie się nie zmienił – mam jednak wrażenie, że zeszlachetniał (albo mój gust ewoluował, w końcu minęło kilka lat). Chloé ma zawsze na sobie kolorową krótką sukienkę (moim absolutnym hitem jest ta miętowa – wszędzie szukam takiej w formie oversize – na razie bezskutecznie), a do niej kolorowy płaszcz. Zawsze nosi obcasy, również kolorowe. Do tego nie rozstaje się z żółtą torbą. I choć na pierwszy rzut oka nic do siebie nie pasuje (bo jak to, miętowe szpilki, czerwona sukienka, fioletowe rajstopy i jeszcze ta torba?!), to jest w tym szaleństwie metoda. Jest styl, który mnie kupił. Na postaci mdłej i nudnej – pewnie nawet by nie przykuł mojej uwagi. Jednak tutaj idealnie współgra z nietuzinkowym charakterem bohaterki – i zamiast dzidzi-piernik, otrzymujemy niezwykle szykowną kobietę. Wiadomym przecież jest, że w dobrym stylu podstawą jest współgranie ubrań z osobowością. 

Ale się rozpisałam! Oczywiście moja stylizacja nie jest kopią, a inspiracją – przekonało mnie takie nietypowe zestawianie barw i zaczęłam bawić się moją garderobą. Płaszcz zastępuję żakietem (z wiadomych powodów), nikt też mnie nie nakłoni do dźwigania takiej wielkiej torby 😉 Odpuściłam też rajstopy, w końcu mamy lato. Mimo to – mam wrażenie, że uzyskałam efekt, do którego dążyłam.

Ja się świetnie czuję w takiej wersji – nie na co dzień, ale od czasu do czasu, gdy najdzie mnie ochota na coś barwnego. Ciekawa jestem co Wy na to? Zapraszam do oglądania zdjęć – i, przy okazji, zachęcam do oglądania „Profilu” – serialu jeszcze niezbyt znanego, a jednak zasługującego na miano hitu!

dress – Mohito
jacket – H&M
shoes – CCC
ring – New Yorker
sunglasses – New Yorker

9 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *