stylizacje | makijaż

Outfit #71 – Running up that Hill

Długo, naprawdę długo bałam się łączenia wzorów. Pełna zachwytu obserwowałam w czasopismach modelki ubrane w przeróżne wzorzyste kombinacje – i zawsze wyglądające dobrze.
W końcu się nauczyłam. Albo odważyłam, ciężko bowiem wyczuć różnice. Legginsy znajdują się w mojej szafie już od kilku miesięcy. Spodobały mi się od razu, gdy je ujrzałam – z jednej strony seksowne wstawki z siatki, z drugiej czaszki – mroczne, ale jednocześnie trochę humorystyczne. Przynajmniej tak mi się kojarzą. Nosiłam je zwykle do gładkich topów, aż nagle przypomniało mi się o pewnej bluzce… Gdy wyciągnęłam ją z szafy zrozumiałam, że mam komplet – prawie ten sam wzór w mniejszym rozmiarze. Teraz potrzebowałam tylko dużo wyczucia…

Żakiet okazał się niezbędnym elementem stylizacji – dzięki niemu wzory trochę się uspokoiły. Wcześniej – wyglądałam jakbym uciekła z cyrku. Z żakietem wszystko nabrało nowego charakteru. Zadziornego i rockowego. Wspominałam już nie raz, że uwielbiam wszelkie narzutki, prawda?
I znowu odezwało się to coś zwane Przypadkiem. Planowałam narzucić marynarkę, jednak słońce tego dnia postanowiło piec niemiłosiernie. Złapałam więc krótki żakiet z tiulowymi rękawami – na szybko, tuż przed wyjściem, nie do końca będąc przekonaną. I w tym miejscu Przypadek spotkał się z Intuicją – widzicie jak tiulowe rękawy fantastycznie korespondują ze wstawkami w legginsach? Lubię takie detale. Bardzo lubię.

A co z butami? Ano, panie i panowie, przedstawiam Wam moje slodkie i urocze Glanusie, pieszczotliwie nazywane Grabarzami. Nie miałam ich na sobie już od dawna. Z glanami jest taka dziwna historia: gdy widzę je na ludziach – pieję z zachwytu. Gdy sama je zakładam – czuję się jak kaczka. Moje malutkie stopy nagle stają się ogromne! Jednak każde inne buty zniszczyły by buntowniczy charakter zestawu. I wiecie co? Gdy patrzę na zdjęcia – znowu odczuwam zachwyt dotyczący tych butów. Muszę przestać zwracać uwagę na to jak wyglądają z mojej siedzącej perspektywy. Z każdej innej są boskie.

Ciekawa jestem czy już domyśliliście się kto jest autorem zdjęć? Nie kto inny jak Klaudia Woźniak. Dwukrotnie mogliście już u mnie podziwiać jej prace. Klaudia, nie dość, że nieziemsko uzdolniona, to jeszcze ciągle się rozwija. Ja od pewnego czasu nie mogę oderwać oczu od jej prac – cuda. Uwielbiam młodych zdolnych ludzi, którzy walczą o marzenia. 
Zapraszam do oglądania! 🙂 Ja wracam do swoich zajęć – wróciłam z Finałów Miss Polski na wózku 2014, w trakcie których byłam wolontariuszką. Teraz ogarniam zdjęcia na fanpage’u i próbuję napisać krótką relację na Rozkosze Umysłów. Oprócz tego kilka rozkopanych projektów literackich… i kolejny konkurs, który dla Was szykuję. Uwielbiam dni wypełnione zajęciami po kres godzin!

Top: SinSay
Legginsy: Black-Garden
Jacket: Stradivarius
Earrings: Restyle
Bracelet: no name
Shoes: Digger

29 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *