stylizacje | makijaż

Outfit #95 – Tell me that you need me

Nie wiem, który z kolei raz zaczynam pisać tę notkę. Wiem, że po raz ostatni. Pisanie, kasowanie, pisanie, kasowanie – istny Uroboros. 
Najpierw chciałam napisać o przyjaźni. Jednak co to za wpis, tak banalny. Co bym mogła powiedzieć? Prawdę, którą wszyscy znają. Że dobrze mieć przyjaciół. Bez nich ciężko żyć. Pomagają w kłopotach. Poprawiają nastrój. Nie są jak powietrze, bo przecież po świecie chodzą stuprocentowi socjopaci, a i socjopaci powietrza potrzebują. Ale bez nich życie byłoby, jakieś takie, słabe. Po prostu. 
Gadanie. 
Potem próbowałam napisać coś o sile. O tym, że mam charakter wojowniczki. I zręcznie chciałam przejść do punktu poprzedniego. Wojowniczka, która jednak bywa słaba. Szczególnie gdy dni są ciężkie – a ostatnio – są. Post mówiłby o walce z przeciwnościami losu oraz o tym, że dzięki przyjaciołom walkę łatwiej wygrać.
Gadanie. Jeszcze bardziej bezsensowne.
Ostatecznie uznałam, że zgodnie z ideą tego bloga spróbuję napisać o ciuchach. O kożuszku, o którym pisałam tysiąc razy i pewnie byście, za przeproszeniem, rzygnęli tęczą, czytając po raz tysiąc pierwszy. O sukience, którą przecież też tu pokazywałam. O blezerze, stanowiącym nieoczywistą plamę koloru na tle czerni. No i o kapeluszu, jakżeby inaczej. Jednak by pisać o tych rzeczach, potrzeba jakiegoś punktu zaczepienia, anegdoty. 
O, i w sumie anegdotę ową napiszę. 
Zdjęcia wykonała moja kochana przyjaciółka – Weronika. Jak tu zaglądacie, to znacie jej prace. Podreptałyśmy w kierunku garaży, rozejrzałyśmy się, ją fantazja poniosła. 
Udawaj, że przemykasz się między garażami, bój się, bój się zombie! Zombie są wszędzie, zombie to zło! 

Udawałam. Przemykałam. Kapeluszem przed atakiem na mózg się chroniłam. Nawet robiłam głupie miny – bo przecież się bałam.
Efekty poniżej. I tym dzisiejszy post o tym, o czym chciałam napisać, ale w końcu nie napisałam kończę (flaszka dla tego, kto rozszyfruje logikę tego zdania – matematycznie!). 

(chciałam napisać „bez odbioru”, wiecie, tak dla zgrywy, ale jednak nie napiszę, bo lubię czytać Wasze komentarze)
all photos by Weronika Aira Achrem

 

Dress: Mohito || Jacket: Mohito || Blezer: Glamour Empire || Tights, earrings, ring, socks: no name || Hat: House || Shoes: Shoelook.com

20 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *