stylizacje | makijaż

Outfit #100 – The fight song

Święta, Święta – i po Świętach! Minione dni zleciały zbyt szybko. Jedzenie, żarcie, jeszcze trochę opychania, a w przerwach od szamania – Scrabble. Nauczyłam babcie grać i cisnęły, że aż się miło patrzyło (gorzej się przegrywało). A Wam jak minęły ostatnie dni? Odpoczęliście? Mam nadzieję, że tak, bo ja czuję się energią naładowana aż w nadmiarze!
Ponieważ miałam czas by się wystroić – zdjęć sobie nie mogłam odpuścić. Rozpaczam trochę nad jakością fotografii – ciągle obiecuję sobie zainwestować w jasny obiektyw, bo moje kity w takich warunkach rady nie dają. Wiadomo jednak jak to jest: zawsze człowiekowi trafią się ważniejsze wydatki. Mimo to jestem całkiem zadowolona z tego co nam wyszło. Przede wszystkim, nieskromnie stwierdzam, że ja dobrze wyszłam. Ba, bosko (skromność: off). A zamartwianie się nadmiernym ziarnem w takiej sytuacji byłoby skrajnie słabe. Więc: nie zamartwiam, nie marudzę, zachęcam do podziwiania (bądź zjechania mnie, wedle woli, oczywiście!).

Ostatnio swoimi słowami wywołałam wśród Was małą burzę. Stwierdziłam, że zestaw składający się z creepersów, wielkiego swetra i dżinsów wyglądających jak zerwane z tyłka pracownikowi budowy nie jest zestawem kobiecym. I podtrzymuję tę tezę. A nawet ją rozwijam, zafascynowana Waszymi uwagami. Cieszę się, że czytacie to co piszę, wyłapując zdania, które nawet do głowy by mi nie przyszły jako „kontrowersyjne”! 
Kobiecość jest dla mnie byciem kobietą i czuciem się dobrze w swoim ciele. Ja jestem osobą dość pewną siebie (poza gorszymi chwilami, które każdemu się zdarzają) i czuję się kobieca. Czy to w portkach, czy w podartej koszulce, czy w rozciągniętym t-shircie. Moja płeć, moje samopoczucie i pewność siebie definiują moją kobiecość.
Jednocześnie (!) uważam, że niektóre ciuchy z kobiecością nie mają nic wspólnego. Jak na przykład wielkie dżinsy i olbrzymie zasłaniające sylwetkę swetry. Czy można w nich wyglądać kobieco? Ano, jak się człowiek postara, to można. Ale to trudna sztuka. A czy można się w nich czuć kobieco? Ba, no jasne, przecież jedno z drugim nie ma nic wspólnego!

Dziś zestaw, który w moim rankingu „kobiecości” usytuowałabym dość wysoko. Uważam, że w modzie istnieją „symbole kobiecości”. Przykład? Szpilki, oczywiście. Cała reszta? Cóż, zazębia tu się to co nazywam „kobiecością” z tym co nazywam „seksapilem”. Dwa słowa mogące iść w parze, ale jednak nie zawsze. Bo jestem jednak z tych osób, które słysząc „kobiecy zestaw” widzą od razu w wyobraźni sukienki w kwiaty, styl pin-up i tak dalej. Skojarzenia banalne, ale nie ma w nich nic złego.

Ale, ale! Ja tu się o semantyce i definicjach słownikowych rozpisuję (co swoją drogą uważam za naprawdę ciekawe, a jeszcze więcej frajdy mam z tego, że te rozważania wynikają z Waszych komentarzy) – a o ciuchach nic nie powiedziałam!

Co my tu mamy? Ano – moje ulubione legginsy i koszulkę przeze mnie uwielbianą. Totalna prostota, którą nosiłam w Wielką Sobotę (gdyż u mnie w domu już wtedy zaczynamy „świętować”). Prostota zestawu wynika jednak nie tylko z tego, że ostatnio coraz bardziej zakochuję się w minimalizmie. To także kwestia wygody. Matko jedyna! W życiu bym nie sądziła, że moje piękne, zwiewne, obszerne ciuchy tak intensywnie będą mi się w koła wkręcać! Dlatego: na nowo uczę się doboru fasonów, by zachować kompromis między tym co kocham, a tym co wygodne. 
Lata temu, gdy zaczęłam przygodę z ciuchami, na hasło: wygodne – płakałam ze śmiechu. Byłam gotowa duuużo komfortu poświęcić, by fajnie wyglądać. Z czasem – wyluzowałam, ale nadal wygoda nie była najważniejsza. W końcu komfortowo siedziałam na swej terenówie i nie musiałam się niczym martwić. Gdy w wielką niedzielę założyłam sukienkę, którą uwielbiam nosić wizytowo i nagle dotarło do mnie: jakie to dziadostwo jest ciężkie – ponownie zrewidowałam swoje podejście do ubioru. Myślę, że dzięki temu na blogu może zrobić się jeszcze ciekawiej.
Czas pokaże!

buziaki
VamppiV
leggings: no name || shirt: Zara || heels: Tk Maxx || socks, bracelet: no name || necklace: Bijou Brigitte || ring: H&M

37 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *