stylizacje | makijaż

Outfit #101 – Play again?


Jestem typem, który uwielbia, gdy dużo się dzieje. Wydarzenia, spotkania, koncerty – intensywne życie mnie kręci. I napędza: do dalszego działania, do częstszego uśmiechania. W całym tym swoim pędzie często spotykałam się z pytaniem: jak Ty to wszystko ogarniasz? Dotychczas odpowiedź była prosta: czas jest z gumy, a jak zapełnisz go sobie całkowicie, to nie marnujesz na „czasozjadacze” – telewizję, fejsa czy scrollowanie Instagrama. Nigdy nie sądziłam, że nadejdzie ta chwila. Chwila, w której napiszę: przestałam się wyrabiać!

Nie, ten wstęp nie jest spowodowany moją wzmożoną potrzebą narzekania (jakkolwiek ponarzekać sobie lubię, tak czynię to w gronie bliskich mi ludzi, a nie na blogu). W ten pokrętny sposób tłumaczę tylko czemu tak mało mnie ostatnio w sieci. Żyję tak jak chcę, tak jak sobie wybrałam i tak jak kocham! I tylko notek na blogach (Rozkosze Umysłu to są dopiero zakurzone…) jakby mniej. Ale spokojnie! Teraz pochłaniają mnie przygotowania do pokazu mody, w którym wezmę udział (szczegóły TUTAJ, ale ja też poświęcę mu oddzielną notkę), a także projekt gamingowy, w którym  biorę udział. Tutaj jednak pssst!, żeby nie zapeszać.

Zdjęcia te powstały jakiś tydzień temu. Akurat byłam w Poznaniu na szkoleniu z programowania na urządzenia Wearable, jakie prowadził Samsung z okazji CaseWeek. Strój więc – prosty, elegancki, stonowany, ale jednak „po mojemu”. Przy okazji to idealny przykład stylizacji „co z szafy wypadnie” – tak wybitnie jak wtedy jeszcze nigdy w życiu nie udało mi się zaspać. Cóż, rozwijam się!

Sukienka to jedna z moich ulubionych pozycji na cieplejsze dni. Widzieliście ją już nieraz, choćby TUTAJ. Kolejny element – narzutka, którą mogliście podziwiać na przykład TUTAJ. Uwielbiam stelaże, które ma w ramionach. Niezwykle oryginalny detal, nie będący jednak w swej dziwności czymś nachalnym. Nieraz wyłapywałam zaskoczone spojrzenia, gdy ktoś w trakcie dłuższego spotkania dopiero dostrzegał ten niuans kształtów. Lubię takie „dyskretne dziwności”. Wywołać sensację dziwnym wyglądem jest niezwykle łatwo. Zrobić wrażenie czymś nietypowym – o wiele trudniej. Ten blezer daje radę!

 

Z dodatków – buty i okulary. Dobra, przyznaję się! Okulary nie były częścią stylizacji! Gdy jednak ujrzałam je na twarzy Perfectamente – jak typowa fanka (ekhm, świruska?) okularów – musiałam je przymierzyć. Tak mi się spodobały, że wciągnęłam je na kilka zdjęć. W planach mam zapolowanie na podobny fason. Białe oprawki, mru, już widzę jak pięknie zgrywają się z moimi białymi cut out’ami… Ale dobra, dobra, Sylwia, na ziemię, a nie bujasz w obłokach!

To miała być typowa, krótka notka jakich tu wiele. Chyba jednak przerwa zrobiła swoje – palce moje wręcz płyną po klawiaturze. Pora jednak spać – pracowanie po nocach jest (ponoć) niezdrowe. Jednak jak tylko zobaczyłam te zdjęcia – musiałam się z Wami podzielić! Te portrety – trafiło się nam doskonałe światło. Wyglądam na nich tak delikatnie, jakbym to nie była ja. Ale diabeł tkwi w oczach, wiadomo. Mam nadzieję, że Wy podzielicie mój entuzjazm do nich (i do stylizacji, oczywiście).

mroczne uściski
VamppiV
dress: no name || blazer: Queen of Darkness || shoes: Shoelook.com

12 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *