stylizacje | makijaż

Outfit #115 – Kings and queens

all photos by Ociec
Wakacyjnych stylizacji ciąg dalszy. W ostatnim poście zabrałam Was na wycieczkę do Rzymu. Jeszcze tam wrócimy. Pora jednak na krótką przerwę i post, który zasługuje na miano specjalnego
Dziś idziemy na randkę.
Albo imprezę.
U mnie.

Od dłuższego czasu z zachwytem obserwuję najnowsze trendy skupiające się na odsłanianiu ciała w nieoczywisty sposób. Minęła era pokazywania pępka (i kolczyka z kryształkiem w nim). Minęła moda na tak krótkie, że aż niesmaczne mini i przezroczyste topy noszone z kontrastową bielizną. W drugiej dekadzie XXI wieku nadal pokazujemy ciało, jednak w mniej oczywisty sposób. Subtelność i seksapil jeszcze nigdy nie szły ze sobą tak bardzo w parze. 
Obserwuję te zmiany w trendach z fascynacją, ciągle jednak brakowało mi pomysłu na zaadaptowanie ich do własnych potrzeb. W końcu nie chodzi o to by wywalić fałdę na wierzch i wyglądać jak szynka na święta. Robi się jeszcze trudniej gdy choroba w pewnym stopniu wpływa na sylwetkę.
Ale zaraz… czy byłabym sobą gdybym nie podjęła się wyzwania? Przecież im trudniej tym ciekawiej!
Z pomocą w realizacji mego niecnego planu odkrycia czegoś więcej tu i tam przyszedł mi… Bonprix. Jakiś czas temu na fanpage’u chwaliłam się informacją, że mój blog został przez tę markę doceniony! Otrzymałam możliwość wybrania sobie kilku drobiazgów z ich asortymentu. I jak zawsze, gdy wybór jest ogromny, podjęcie decyzji było niezwykle trudne. Wtedy właśnie w oko wpadła mi przezroczysta tunika z oryginalną aplikacją z koralików.
Nie tak planowałam ją zaprezentować.
Miał być top pod spodem. Miały być legginsy. Plany poszły w diabły, gdy przeglądając zawartość szafy przypomniałam sobie o tiulowej spódniczce. Razem z tuniką stworzyły coś na kształt seksownej sukienki. 
Dobór szpilek i delikatnej srebrno-złotej biżuterii chyba nikogo nie dziwi.
Nikogo chyba też nie zdziwi fakt, że w tym stroju czułam, że mogę przenosić góry. No, może niedosłownie – w tych butach siedzi się ciężko, a co dopiero w nich chodzić i to z górą w łapach 😉
Jesteśmy ludźmi. Wielu z nas (w szczególności kobiety) jest niezwykle krytycznych wobec swojego ciała. Przeraża mnie to. Znam dziewczyny, które niszczą poczucie swojej własnej wartości pierdołami – zbyt małym biustem czy krzywym łokciem (tak! słyszałam coś takiego!). Nikt z nas nie jest idealny. Ale ubrania nam dają takie pole popisu, że każdy jak ideał może się poczuć.
Oczywiście warto nad sobą pracować. Zmieniać rzeczy, na które mamy wpływ. Zadbać o zdrową dietę, o cerę czy włosy. Dbać o siebie po to, by czuć się dobrze we własnym ciele. A jeśli dobrze się w nim czujemy, to przysięgam Wam, że to widać i czuć. Skończmy narzekać. Weźmy się za siebie, a to na co nie mamy wpływu – zaakceptujmy. Nauczmy się maskować, jeśli dzięki temu poczujemy się lepiej. Strojem czy makijażem. W końcu po to powstały – by poprawiać nam samopoczucie. Ale nie popadajmy przy tym w paranoję.
Bądźmy szczęśliwi.
Udanego tygodnia!
Ściskam,
VamppiV

 

Tunic: Bonprix, you can buy here! || skirt: Bershka || Shoes: Deichmann 

33 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *