stylizacje | makijaż

Outfit #126 – Mrok, czerń, garaże, czyli gotycki menel jak się patrzy

Czerń. Biel. Mrok, klimat, garaże.
Dzisiejsza sesja autorstwa Weroniki Czernianin uderza w industrialne tony.
Zimno zachęca mnie do przeistoczenia się w czarną kuleczkę. Taką małą, słitaśną, o dwóch króciutkich łapkach i okularkach na nosie. To już nie jest „jejku, ale zimno!” tylko „dżizis, ale piździ!”. Z szafy wyciągam kolejne ubrania, na siebie narzucam tysiące warstw, a i tak jedyne o czym marzę to zawinięciu się w kocyk (bądź w silne męskie ramię; natura jest nie fair! czemu faceci działają jak przenośne grzejniki, a my, kobiety, nie?) i utonięciu w świecie książek. Albo pracy (ostatnio znów odczuwam przypływ mocy – piszę, programuję, biegam, latam, pełen serwis).
Nikogo zatem nie powinno dziwić, że dzisiejszą stylizację komponował Pan Mróz – mroczny król zimy, we własnej osobie. Nakazał mi założenie grubego włochatego swetra (tak, tego samego co kilka notek temu) i polarowego poncza – jednego z moich ulubionych okryć. Duży wywijany kołnierz, czarne duże guziki i ogromna dawka ciepła – za to je sobie w szczególności cenię. Legginsy w maziaje debiutują na blogu, choć gościły już na Instagramie. Creepersy także pojawiły się niedawno, jednak stwierdzam, że na taką pogodę się słabo nadają. Trzeba być mną, by nie wpaść na to, że przez ażurowe wycięcia będzie zwyczajnie wiało. Czapka DIY (ścieg ryżowy, rim tim tim) i rękawiczki z klapkami dopełniły menelski charakter stylizacji.
Ciepły zestaw? Ciepły. Więc jak dla mnie – największego zmarźlucha na tej planecie – bombowy.
Niech mrok i złe czarne orzeszki (hue hue hue) będą z Wami!
Ściskam
VamppiV

 
leggings: H&M || sweather: New Yorker || poncho: C&A || Shoes: T.U.K. || gloves: House || cap: DIY

23 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *