stylizacje | makijaż

Outfit #127 – I walk through the gardens of dying light

Przepiękną mamy wiosnę tej zimy. I choć pisanie o pogodzie jest ponoć obciachowe, to nie mogę powstrzymać się przed wykrzyknięciem: wiosna, wiosna, wiosna ach, to ty!
Aura zachęca mnie do kombinowania ze strojem. Bazą dzisiejszej stylizacji były spodnie od Queen of Darkness. Mam je w szafie już od dawna, jednak dopiero dziś debiutują na blogu. Powód dość prozaiczny – brakowało mi pomysłu, z czym je zgrać. Czasem tak mam – w szafie pojawia się coś, czego właściwie nie noszę; coś, na co nie mam pomysłu; coś, co mi raczej nie pasuje; ale jednocześnie to coś tak mi się podoba – że muszę to mieć.
Tak było z tymi spodniami. Kiedy ostatni raz widzieliście mnie w spodniach? No właśnie. Czasem przewiną się tutaj dziurawe dżinsy, kiedyś pojawiły się błękitne, kilkukrotnie prezentowałam też skórzane rurki, ale to naprawdę jedyne trzy pary spodni jakie mam w swojej szafie. Poprawka: miałam, bowiem do tego zaszczytnego grona dołączyły te wzorzyste, które widzicie na zdjęciach.
Zestawione z czarnym kożuszkiem, wielkim szalem,sznurowanymi pantoflami na słupku i menelskimi rękawiczkami zyskały dokładnie taki charakter, jak chciałam – kobiecy, lekko militarny.
Wiosna, panie sierżańcie!
Korzystając z okazji (i faktu, że tegoroczne zabieganie nie pozwoliło mi przygotować świątecznej stylizacji) – chciałabym Wam wszystkim życzyć, byście najbliższe dni spędzili wśród ludzi, których kochacie. To magiczny czas, zapomnijcie więc na chwilę o troskach, pogoni, celach i zachłyśnijcie się chwilą. Niech trwa! 

Wesołych Świąt!
VamppiV

 jacket: Mohito || trousers: Queen of Darkness || shoes: CCC || gloves, scarf: no name || earring: Restyle.pl || bag: Deichmann

26 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *