literatura | publicystyka

Otwarcie punktu odbioru osobistego CupSell w Poznaniu!

W minioną sobotę, na specjalne zaproszenie CupSell, miałam przyjemność wziąć udział w otwarciu ich pierwszego punktu odbioru osobistego. Ulokowali się w przepięknych murach Starego Browaru, a ponieważ Poznań uważam za swój drugi dom – nie mogło mnie tam zabraknąć! O tym jak się bawiłam, kogo zobaczyłam i jakie wrażenie zrobiły na mnie produkty tej marki – przeczytacie między zdjęciami.
W ramach wydarzenia odbył się streaming, w którym wzięły udział gwiazdy Youtube’a. Tym samym można było wysłuchać co ciekawego mają do powiedzenia między innymi: Prezes Cupsell, Adam Knowshow, The Unboxall, Kislu Gameplay i Serafin Pędzioł.
Pośród wielu ciekawostek, dowcipów (lepszych i gorszych), zamieszania (bowiem to stream na żywo, a każdy ze streama słitfocię chce mieć!) można było wyłapać naprawdę inspirujące historię. Przed kamerą pojawił się między innymi założyciel Matura To Bzdura. Wiedzieliście, że od początku kanał był biznesem? Jego prowadzący już od pierwszego odcinka byli zatrudniani przez właściciela. Ja nie wiedziałam, sądziłam, że to kolejny ze spontanicznych pomysłów, który po prostu chwycił. A tu niespodzianka: biznes zaplanowany na sukces.
Prezes Cupsell sprzedał ciekawostkę dotyczącą banku nasion, który znajduje się w Norwegii. I choć potem wielokrotnie pół-żartem, pół-serio powtarzał, że ta ciekawostka była słaba – jako osoba złakniona wiedzy – uważam ją za jedną z lepszych.
Pomijając fakt, że dla mnie nie była ciekawostką, bo o banku nasion wiedziałam już wcześniej.
W czym rzecz?
Ano w tym, że w Norwegii w wiecznej zmarzlinie wydrążono tunel, w którym znajdują się nasiona wszystkich roślin z całego świata. Są tam dosłownie wszystkie gatunki jadalnych roślin z całego świata. Na wypadek apokalipsy, oczywiście. 
Kontynuując temat tuneli, ciekawostka ode mnie: także w Skandynawii znajduje się „grobowiec”, w którym przechowywane są odpady radioaktywne. One nigdy nie znikną z naszego świata, więc ulokowano je w specjalnie wydrążonym i zabezpieczonym tunelu. Problem jest jeden – jak oznaczyć to miejsce, by ludzie za kilkaset lat nie sprowadzili na siebie zagłady zaglądając do środka?
Symbole czaszki? Słabe.
Napisy? A skąd wiemy, że język, którym się posługujemy, przetrwa?
Zresztą… Sami zaglądamy do grobowców faraonów, choć wyraźnie jest na nich napisane, że temu kto wejdzie grozi klątwa (i takie tam).
Streaming na żywo będzie odbywał się w Starym Browarze co sobotę. Ja planuję jeszcze tam się kiedyś pojawić, zwłaszcza, że co tydzień mają być zapraszani nowi goście i poruszane nowe tematy.
Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie przechwycila przynajmniej części spośród prowadzących i nie strzeliła sobie z nimi fotek. Tym samym poniżej dowody na to, że faktycznie byłam, zobaczyłam i piszę o tym, co przeżyłam!
Dobra, ja tu gadu-gadu o streamingu, a przecież w wydarzeniach typu „otwarcie sklepu” najważniejszy jest asortyment!
Ten zrobił na mnie pozytywne wrażenie. Przede wszystkim materiał, z którego wykonano koszulki, na pierwszy rzut oka (i po dokładnym przemacaniu) zdaje się być w porządku. Również nadruki prezentowały się porządnie – odpowiednio nasycone, wyraźne. Nie bez znaczenia dla mnie jest fakt, że koszulki mają metki sugerujące, że jest to produkt całkowicie polski. Lubię to!
Ceny – różne, w zależności od fasonu, projektu, koloru. Wszystkie w granicach kilkudziesięciu złotych i powiedziałabym, że porównywalne z cenami t-shirtów w sieciówkach. 
A te dwa nadruki, które widzicie na dwóch pierwszych zdjęciach poniżej, urzekły mnie wyjątkowo.
Na sam koniec – trochę zdjęć publiczności. Na tym etapie poczyniłam masę socjologicznych spostrzeżeń. Wiedziałam jak ważne w życiu młodzieży są telefony komórkowe, jednak pierwszy raz w życiu trafiłam w miejsce, w którym praktycznie każdy od komórki się nie odkleja. Interesujące to zjawisko.
Po autografy youtuber’ów ustawiły się tłumy. Każdy chciał mieć zdjęcie z ulubieńcem. W tym roku królują selfie. I autografy zbierane na obudowach od telefonu. Warto także nadmienić, że nastolatki uwielbiają przytulać się do swoich idoli. W sumie się im nie dziwię – gdybym kiedyś spotkała ukochanego wokalistę, to zapewne ochrona musiałaby mnie od niego odrywać. Warty jednak jest uwagi fakt, że panowie te przytulaski dzielnie znosili.
Podsumowując – CupSell otworzył swój pierwszy sklep z przytupem. Mam nadzieję, że jeszcze nie raz uda mi się wbić na „stream na żywo”. Jako osoba lubiąca obserwować społeczeństwo i żądna wiedzy – cieszę się, że mogłam tam być.
Dzięki CupSell za zaproszenie!

19 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *