stylizacje | makijaż

Outfit #141 – Sensual

Kilka miesięcy temu nie zdecydowałabym się na te zdjęcia. Na myśl o zaprezentowaniu się w bieliźnie czułam wewnętrzny sprzeciw. Czym spowodowany – tak naprawdę nie wiem. Jednak życie lubi nas zaskakiwać. Ostatnie miesiące zmieniły mnie. Ostatnie tygodnie – nauczyły patrzeć na wiele rzeczy w zupełnie nowy sposób. Czuję, że się nieustannie rozwijam. Podróżując, odkrywając świat, mając przy sobie wspaniałych ludzi, odkrywam nowe horyzonty. Uczę się nowych rzeczy. Kształtuję swój już i tak dość mocno ukształtowany światopogląd.
Lubię porównywać życie do rzeki. Czasem płynę z nurtem, czasem próbuję zawrócić. Bywa też tak, że chwytam się kamienia, by zachwycić pięknem chwili, ale potem znów gnam, znów przed siebie, ku nieznanemu.
To mnie naprawdę ekscytuje.
Zmiany. Emocje. Życie. Byleby intensywnie, byleby bez wytchnienia.
Dlatego dziś przełamuję jedną ze swoich barier i prezentuję Wam efekty współpracy z Perfectamente Photography. Wspólny weekend zaowocował kilkoma udanymi sesjami, ale Perfectamente zadecydowała, że tę prezentujemy jako pierwszą. Ponoć wizję miała od dawna – spryciara jedna. Wybrała doskonały moment, by ją zaproponować. Moment, gdy w ferworze wrażeń zgodziłam się bez wahania. I nie żałuję.
Apropo żałowania – Edith Piaf śpiewała „Niczego nie żałuję”. Mam nadzieję, że i ja tak w sercu zawsze śpiewać będę, bo choć popełniam błędy, których się wstydzę, to są one drobnymi rysami, które przecież nie zakrywają obrazu życia, jakie sobie wymarzyłam. Życia, jakie sobie każdym dniem ciężkiej pracy i każdą odważną decyzją – kształtuję.
Gdy brałam udział w półfinale konkursu Nowy Wymiar Piękna zainteresowałam się produktami Panache. Jeszcze w trakcie głosowania musiałam odwiedzić brafiterkę, która wprowadziła małą rewolucję w mojej szafie z bielizną. To błękitne koronkowe cudo to jeden z modeli Panache, w którym się zakochałam – Andorra. Ultrawygodny, kobiecy, elegancki, ale i seksowny. Aż żal było go ukrywać! W połączeniu z dżinsami i białą koszulą stworzył komplet, w którym czułam się swobodnie i mogłam zaryzykować sensualną sesję. Perfectamente swoim talentem dopełniła reszty.
Bywam skromna, ale nieczęsto. Dlatego dziś z radością patrzę na te zdjęcia i z pełną odwagą powiem Wam, że zachwycam się tym jak Perfectamente uchwyciła ten trudny (w moim odczuciu) temat. Pokazać kobietę w bieliźnie jest łatwo. Ale pokazać ją tak, by nie miała żadnych zarzutów do swojego ciała – zdecydowanie trudniej. Natomiast nadanie temu wszystkiemu delikatnego klimatu, nie mającego nic wspólnego z wulgarnością, wydaje mi się zadaniem kosmicznie skomplikowanym.
Dałyśmy radę. Razem. Jestem szczęśliwa, że mam piękne zdjęcia. I cieszę się, że w mojej szafie zamieszkała Andorra.
A Wy, odwiedziłyście kiedyś brafiterkę? I czy macie ulubioną markę bieliźnianą?
Pięknych dni!

VamppiV



bra: Panache || shirt: Moodo || jeans: Cubus

42 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *