niepełnosprawność,  przemyślenia

Silna, niezależna kobieta? Dziękuję, posiedzę.

Masz taką strefę, do której nie wpuszczasz nikogo. Strefę komfortu, prywatności, może też wstydu. Miejsca na ciele, które chcesz ukryć, zachowania, przy których nie potrzebujesz towarzystwa. Prozaiczne jak potrzeby fizjologiczne i ukryte, złożone z traum i przeżytych doświadczeń. I wyobraź sobie, że nagle w tej strefie przestajesz być sama. Wkracza w nią ktoś i już wiesz, że zawsze tam będzie.

Zakochujesz się. Oddajesz serce i dusze. Otwierasz kolejne drzwi swoich tajemnic, nie do końca wiedząc, dokąd zaprowadzi Cię ta wędrówka. Pozwalasz sobie na ufność, wiedząc, że jeśli nie teraz, to nigdy. Tracisz hamulce.

By nagle gwałtownie się zatrzymać. Ktoś wyrywa Ci serce, zabierając ze sobą wszystkie sekrety, które oddałaś.

Każdy kiedyś to przeżył, prawda? To takie ludzkie.

A teraz wyobraź sobie, że jednak serce zostało na miejscu, a ktoś, przed kim stopniowo otwierałaś duszę, wkracza do Twojej codzienności. To piękny czas! Wspólne wieczory i noce, poranki w swoich ramionach, w końcu: wspólne mieszkanie. Nadal jednak masz te strefy, do których go nie chcesz wpuszczać. To normalne.

Nie każdy ma ten zaszczyt. Kilka milionów kobiet w Polsce jest niepełnosprawna. Spora część z tej grupy jest niesamodzielna, wymaga pomocy w codziennych zadaniach: wstawaniu z łóżka, ubieraniu się, korzystaniu z toalety.

Też się zakochują. Też poznają mężczyzn i kobiety, dla których wychodzą ze swoich stref komfortu. Którym z przerażeniem tłumaczą jak wiele jest przy nich “pracy”. Boją się przy tym, że zabiją romantyzm, zniewolą, odbiorą wolność komuś, kogo kochają.

Jedni uciekają. Inni zostają. Jedni znikają po latach, inni trwają niezmiennie w miłości. Pomagają, dzielą się codziennością. Śmieją się, że to urojone obawy. Otwierają przed sobą serca. Partnerzy i partnerki na milion sposobów pokazują, że “to nie problem”. Chcą być razem – na dobre i na złe.

Chcą być razem – na dobre i na złe.

Są na świecie piękne i smutne opowieści. Ich nici się przeplatają, tak jak losy osób z różnym stopniem sprawności.

Moja opowieść jest w tym pięknym gronie. Silna, ale zależna. Tylko proszę, pamiętaj, że mój stopień zależności można zmieniać, tak jak można zmieniać świat, w którym żyjemy. Jeśli mówisz mi, że możesz mnie wnieść po schodach, wcisnąć za mnie wysoko umieszczony przycisk od dzwonka dla niepełnosprawnych przy poczcie (!), otworzyć drzwi w instytucji, którą stać na drzwi automatyczne czy zamówić drinka w barze, bo kelner nie słyszy mnie zza lady – owszem, jestem Ci wdzięczna. Tak jak setkom ludzi, od których codziennie jestem zależna.

Dlatego, pamiętaj, że Twój głos może coś zmienić. Możesz sprzeciwić się, gdy w ulubionym barze przebudowują ogródek tak, że nie da się po nim już samodzielnie poruszać wózkiem (true story) lub widzisz, że w trakcie remontu jakiejś ulicy nie obniżono krawężników – reaguj. Komentuj, tweetuj, pisz do władz, nagłaśniaj. Tak często słyszę, że chcesz równości – pomóż mi więc o nią walczyć. Prostym gestem lub intensywnym krzykiem. Wedle Twoich możliwości.

By moja zależność z każdym dniem mogła być bliżej niezależności.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.