• literatura | publicystyka

    Alvethor. Białe miejsce – opowieść o tym jak książka wyżarła mi mózg

    Właśnie skończyłam czytać „Alvethor” Magdy Kałużyńskiej. Matko jedyna, jak bardzo mam mieszane uczucia! Wstrząśnięta, zmieszana i jeszcze wyciśnięta – tak bym określiła swój stan (a właściwie stan swojego umysłu) po lekturze. Tak czy siak: przypominam gąbkę wciśniętą w sokowirówkę. Tylko skąd tu tyle krwi?! Tak, tak, książka. Wracając: co my tu mamy? Ano, historię. Konkretniej: wstęp do niej, gdyż Białe Miejsce jest pierwszą częścią cyklu. O fabule nie mogę wiele powiedzieć, by nie zepsuć frajdy z lektury, ujmę to więc tak: – są morderstwa, bardzo brutalne dekapitacje – tylko nikt nie wie gdzie głowy się podziały; – są potwory, bardzo dziwne stwory – a może to tylko chorej wyobraźni wytwory?;…