• literatura | publicystyka

    Zabawa w poszukiwania

    Rodzinne wakacje. Gdynia. Stoję na skraju parku, przy kamiennej tablicy. Oglądam ją z każdej strony, niepewnie dotykam krawędzi. Rozglądam się, lustruję krzaki, drzewa. Szukam, choć sama nie wiem czego. Wyciągam telefon. GPS jak zwykle szaleje – stwierdzam, że nie mogę na niego liczyć. Powiększam mapę, analizuję układ ulic. Jestem w dobrym miejscu. Ale niczego to nie zmienia. Kątem oka dostrzegam zbliżającego się tatę – uśmiech rozjaśnia jego twarz. „Masz?” – pytam, a on tylko kiwa głową. Odwraca się, bezgłośnie za nim podążam. Kilka kroków dalej klnę w duchu. Przechodziłam tędy! Dokładnie sprawdzałam to drzewo, nie przyszło mi jednak do głowy by spojrzeć w górę. Tata podaje mi ślimaka. A mnie wypełnia…