• literatura | publicystyka

    Pani pana zabiła – GRANDA! Relacja z festiwalu kryminału, niedziela

    Czas pędzi jak błyskawica… Równo tydzień temu pisałam o drugim dniu poznańskiego festiwalu Granda. Jeśli ktoś jest ciekaw jak bawiłam się w sobotę – relacje znajdzie TUTAJ. Dziś pora na drugą część opowieści – słów kilka o niedzielnych atrakcjach! NIEDZIELA Niedziela powitała mnie przedwczesną pobudką (ach, to roztropne i dokładne sprawdzanie godziny na którą trzeba dotrzeć do celu), pysznym śniadaniem z przyjaciółką i uciekającym sprzed nosa autobusem (co ostatnio jest tradycją). Dwa następne autobusy nie przyjechały, więc z solennie składanej sobie obietnicy, że w niedzielę się nie spóźnię – zostały tylko nic nie warte słowa. Dobra, dramatyzuję – obiektywnie rzecz ujmując na warsztaty wpadłam w ostatniej chwili. Co tam się…

  • literatura | publicystyka

    Pani pana zabiła – GRANDA! Relacja z festiwalu kryminału, sobota

    Życie jest wspaniałe, ale często definiowane przez jeden paradoks: im lepiej się bawimy, tym szybciej czas nam mija. Zakładając, że wszystko jest względne, pytam się w tym miejscu oburzona: gdzie jest jakaś sprawiedliwość?! Pierwszy Poznański Festiwal Kryminału Granda już za nami. Serce mi się kraja na myśl jak szybko te dwa dni minęły i jak wielu rzeczy nie zdążyłam zobaczyć. Jednocześnie (by odejść od tych pesymistycznych tonów) – stwierdzam, że bawiłam się wyśmienicie. Niech kolejne edycje będą choć w połowie tak dobre jak tegoroczna, a sukces i stałe wpisanie do kalendarza „wydarzeń, których nie można przegapić” – gwarantowane. Brawo, organizatorzy! Prawie że edit: z Grandy miała powstać jedna notka, ale…

  • literatura | publicystyka

    Bonda w Poznaniu!

    Moja pierwsza styczność z twórczością pani Katarzyny Bondy przeszła dla mnie jakby bez echa. Lata temu, gdy dorwałam w łapki „Zbrodnię niedoskonałą”, jako niedoszła profilerka, z zafascynowaniem spijałam słowa z kart książki, myśląc tylko o jednym: Bogdan Lach jest wielki. Fakt, że słowa spisała i uporządkowała, wtedy jeszcze „jakaś dziennikarka”, nie zrobił na mnie wrażenia. Obcowałam ze wspomnieniami kogoś, kto osiągnął to, co w Polsce wydawało się nieosiągalne – profilował zawodowo. Lata minęły. I nagle zrobiło się głośno o pewnej Królowej Kryminału. Katarzyna Bonda – coś mi to mówi – myślałam. I skojarzyłam, choć nadal nie robiło to na mnie wielkiego wrażenia. Lubię kryminalne zagadki, ale częściej jednak dryfuję bardziej…