• przemyślenia

    Chwile ulotne jak motyle

    Od dziecka kochałam motyle. Spędzałam czas w ogrodzie, oddając się swojej pasji: bezkrwawym łowom. Z aparatem w dłoni spędzałam cały dzień przy krzewie budlei, próbując uchwycić to piękno i ulotność. Do tej pory pamiętam ten charakterystyczny zapach ciemnofioletowych kwiatów, który motyle tak uwielbiają.    Pamiętam trzepot skrzydeł. To uczucie, gdy upojonego nektarem owada chwytałam w koszyczek splecionych dłoni. W tej delikatności jest niezwykła siła. Przerażony owad walczył, a ja zachwycałam się jak tak niewielka istota może tak bardzo pragnąć wolności. Wiele się nauczyłam. Szacunek do przyrody tkwił we mnie zawsze, ale podziw dla tych niezwykłych owadów pojawiał się stopniowo. Żyją tak krótko, lecą do chmur, nieustannie szukają słodyczy i zasypiają…