• literatura | publicystyka

    Licząc dni do Polconu

    Patrzę na zegarek i oczom nie wierzę… Dochodzi druga w nocy. Godzina duchów już dawno za mną, a ja, pochłonięta pracą, straciłam rachubę czasu. Nareszcie udało mi się skończyć ostatni projekt na praktyki! Powiem szczerze, że to było jakieś szaleństwo: najpierw padł mi laptop, potem dysk zewnętrzny (na którym miałam wszystkie dane). Po dniach walki udało mi się jednak wszystko uruchomić i stworzyć ostatnią aplikację. Teraz tylko mam nadzieję, że szybko przejdzie certyfikacje… …bym mogła zacząć kolejne praktyki. Tak, dobrze czytacie. Biurokracja dopadła mnie w swe szpony. Zamieszanie, jakie ostatnio panuje; ilość pracy, jaka jest jeszcze przede mną; nadzieja, że w końcu oduczę się sypiać; wiara w ludzi, jedyne co…

  • literatura | publicystyka

    Wszystko, czyli nic; mało, czyli dużo

    Od niedzieli planuję dość ambitną notkę. O niepełnosprawności, a właściwie o postrzeganiu osób niepełnosprawnych… Dość przewrotnie, jak zwykle. Co wieczór, przed snem, układają mi się słowa w zdania i pojawiają mądre myśli, które chciałabym przekazać. Siadłam więc do komputera, odpaliłam blogspota… I co? I nic. Ambitnej notki dziś nie będzie. Nie dlatego, że nie mam na nią pomysłu – pomysł jest taki, że powstałby referat. Powód jest o wiele prostszy: mam ochotę dzisiaj pisać o niczym. Czyli o wszystkim. Dobra, mówiąc konkretnie: o tym co ostatnio u mnie się dzieje. A dzieje się dużo. Jednocześnie też mało. Dobra, Sylwia, kończ waść ten przydługi wstęp i wstydu oszczędź! Weekend minął mi…