literatura | publicystyka

Chwile spokojne, chwile radosne

Rok w rok, gdy nadchodzi wiosna, przypominam sobie jak bardzo relaksująca potrafi być fotografia. Moja miłość do zdjęć jest specyficzna – potrafię miesiącami nie mieć aparatu w ręku, by któregoś ciepłego dnia dać się porwać przyjemności płynącej z uwieczniania chwil. Wracamy do siebie niczym starzy kochankowie, na jeden krótki raz. By odczuć satysfakcję, a potem znowu o sobie zapomnieć na długie miesiące, w biegu życia nie mając dla siebie czasu.

Mój romans odżył w sobotę. Świąteczna wycieczka do Kórnika przypomniała mi ile rozkoszy daje wsłuchiwanie się w dźwięki aparatu. Specyficzne mechaniczne tarcie w poszukiwaniu ostrości, ciche kliknięcie, gdy wyzwalam migawkę… Patrzenie na świat kadrami, wyłączenie się na ludzi i wsłuchanie w aparat i przyrodę. Śpiew ptaków, szum liści. Wybieram parametry ekspozycji, bawię się przysłoną, szukam odpowiedniej czułości. Jesteśmy jednością.

Tego mi było trzeba. Kilku chwil z przyrodą. Dziś dzielę się zdjęciami, którym ciągle wiele brakuje do ideałów, ale dla mnie stały się swoistym zapisem jednego dnia z udanej Wielkanocy.

Mam za sobą naprawdę udany weekend. Spędzony z ludźmi, których kocham. Wyjazdy, rozmowy, chwile wspólne, a także chwile tylko dla siebie. W telewizji ponownie obejrzałam „Nietykalnych”, film na którym zawsze płaczę ze śmiechu. W jeden wieczór pochłonęłam „Dziennik Bridget Jones”. Film kocham od lat, teraz książka trafiła na moją listę ulubionych lektur kobiecych.

Oprócz błękitnego nieba nic mi dzisiaj nie potrzeba…

 

 

Jeśli podoba Ci się ten tekst, proszę podziel się ze znajomymi!

9 komentarzy

  • Natalia

    Na co dzień wolę miasta, zwłaszcza te bardzo duże, ale muszę przyznać, że te rzadkie chwile spędzone na łonie przyrody relaksują jak żadne inne. Zdjęcia wyszły Ci pięknie, naprawdę.

  • Mike

    Fajnie napisałaś, a i zdjęcia bardzo klimatyczne. Dla mnie też aktywność "okołofotograficzna" jest formą relaksu. Co prawda od dawna nie publikuję, i jest to zupełnie inna bajka, bo fotografowanie lotnictwa na pokazach i nie tylko. A do tego choć w plenerach, to raczej można mówić o zaprzeczeniu wyciszenia na łonie natury -zapach lotniczej nafty, ryk silników, huk dopalaczy itp. tacy jak kochają najbardziej. Ziemia się trzęsie, a adrenalina skacze. Ale kiedy na niebie szaleją np. myśliwce, to poza nimi, trzaskającą seriami migawką i mną nie ma nic. Totalny reset i oderwanie od codzienności. I to jest w tym właśnie piękne. A postanowiłem się tą myślą tutaj podzielić, bo przypomniałaś mi te wszystkie piękne emocje cytując utwór Marka Jackowskiego, który mi towarzyszy w takie dni wraz z modłami o dobrą pogodę 😉 Pozdrawiam serdecznie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

shares
Skip to content