Na niedzielne Poznańskie Dni Fantastyki wybierałam się z myślą, że spędzę kilka godzin na maleńkim konwencie; może zamienię zdanie z dwoma-trzema przypadkowymi osobami, bo reszta będzie ukryta w salach prelekcyjnych czy też wciśnięta gdzieś w kąt grała w planszówki; że loteria jakoś mi pójdzie, a dzień będę mogła podsumować prostymi słowami: spokojny i leniwy. Jak ja się myliłam!
Prawdą jest, że Klub Fantastyki Druga Era jednej rzeczy nie potrafi – mianowicie nie są w stanie zorganizować małego konwentu! I dobrze!
Na dzień dobry przywitała mnie informacja, że w sobotę przez PDFy przewinęło się ponad pięćset osób. Wchodząc na główny (i jedyny) korytarz zobaczyłam tłumy… Zza stoiska naprzeciwko wychyliła się znajoma twarz… Gdzieś w oddali ujrzałam kolejnych konwentowych znajomych… I już wiedziałam, że jestem w raju.
Godziny, które spędziłam przy stoisku, minęły błyskawicznie. Poznałam mnóstwo nowych fantastycznych ludzi, odświeżyłam stare znajomości, podziwiałam oryginalne przebrania, kusiłam swą loterią i gadałam, gadałam, gadałam. Wracając do domu byłam przekonana, że stracę głos – ledwo mówiłam. Na szczęście tego los mi oszczędził i zostały wyłącznie cudowne wspomnienia.
Choć nie miałam okazji ruszyć się zza stoiska, więc nie skorzystałam z żadnej prelekcji, ludzie wychodzący z sal wydawali się zadowoleni.
Moja loteria ściągnęła tłumy. Przekroczyło to moje najśmielsze oczekiwania! Książek sprzedałam zaledwie kilka sztuk, ale ilość chętnych na losy była imponująca. I choć prawdopodobieństwo wygranej wynosiło trochę ponad 1%, to jedna z głównych nagród została wylosowana! Na następny konwent przygotuję coś większego i jeszcze bardziej emocjonującego, obiecuję.
Udało się także mi samej coś wygrać. Otrzymywaliśmy losy za coś, co rozśmieszy jednego z przesympatycznych organizatorów. Zagrałam więc przewrotnie… Postawiłam na suchara roku… i się udało! Potem tylko trzeba było wyrwać się na sekundę zza blatu stoiska, udać do magicznej skrzyneczki, wylosować… I przeraźliwie gruba książka (o ile dobrze kojarzę jakieś science-fiction) trafiła w moje ręce.
I to w sumie na tyle… Co mogę powiedzieć? Że tęsknię. Już straszliwie tęsknię. Za tym klimatem. Za miejscem, w którym każdy jest twoim dobrym przyjacielem. Za ludźmi, którzy nie przejmują się czy cię znają, bo przecież zaraz się poznacie i zaczniecie gadać jak starzy znajomi. Za wiecznie roześmianymi twarzami. Barwnymi bądź mrocznymi kostiumami. Po prostu: tęsknie za tym dziwnym, fantastycznym światem, który niejednokrotnie jest piękniejszy od tak zwanego świata rzeczywistego, szarego, nudnego, pozbawionego magii. Wierzę jednak, że to nasz fantastyczny świat jest tym miejscem prawdziwym.
| Szop Szopen 😉 |
Do zobaczenia na kolejnym konwencie! Oby jak najszybciej! A jeśli nawet nie… To Pyrkon już niedługo! Choć wyznaję zasadę, że czasu nie należy poganiać, bo życie jest wystarczająco krótkie, to na Pyrkon czekam z ogromną niecierpliwością. I nic na to nie poradzę!
Kuuurcze, czekam na ten moment, kiedy zacznę zarabiać (chociaż mi się nie spieszy) i będę mogła brać udział w różnych ciekawych "imprezach", na które teraz mama mnie nie puści. ;p
Heh, zarabianie jest fajne, pod warunkiem, że traktujesz to jako odskocznię od szkoły i nauki 😀 W momencie gdy musisz zarobić na życie przestaje być tak kolorowo – więc dobrze robisz, że się nie spieszysz 😉 Swoją drogą mogę spytać: która klasa?
Inna rzecz, że Poznańskie Dni Fantastyki były imprezą darmową, więc śmiało mogłaś się pojawić.
A na rodziców jest jeden sposób – zabierać ze sobą. Moi w czasach mej młodości różne dziwne wydarzenia ze mną przeżyli… i potem nigdy nie robili problemów, a nawet w pewnym sensie się wkręcili. Liczy się porozumienie 🙂 Spróbuj, polecam ten sposób 😀
Chociaż przegrałem u Ciebie w loterii miliony, chociaż szczęścia w losach nie miałem (albo tak jak mówiłem – poprzyklejałaś wygrywające karteczki do dna puchy), to przy następnej okazji uda mi się wygrać! Może..
Na pewno nic nie przykleiłam! Co nieuczciwe, to nie ja 🙂 Aczkolwiek przyznaję, że ciężko było wygrać – za to satysfakcja Zwycięzców była bezcenna 🙂 Następnym razem na pewno będzie lepiej! 🙂
Ja czerpałem satysfakcję z przegrywania 😀
Następnym razem na pewno kupię więcej losów!
Jeszcze więcej?! Chyba muszę przygotować jakiś Order Wytrwałości dla Ciebie 😀