literatura | publicystyka,  podróże | wydarzenia

KFASON 2020 – Krakowski Festiwal Horroru już w tę sobotę!

Już w najbliższą sobotę KFASON – festiwal nie tylko dla fanów horroru. W tym roku spotykamy się online, by przez cały dzień słuchać interesujących wystąpień o cmentarzach, horrorze, duchach i demonach. O przygotowaniach do Kfasonu, organizacji wydarzeń na kilkaset osób i drodze od pomysłu do realizacji rozmawiam z Magdą Paluch, twórczynią Kfasonu.

KFASON 2020: Festiwal nie tylko dla horrormaniaków!

Sylwia Błach: Cześć Magda! Już w ten weekend Kfason – najważniejsze wydarzenie dla fanów horroru w Polsce i jeden z moich ulubionych literackich festiwali. Mimo to sądzę, że wielu moich czytelników po raz pierwszy słyszy o Kfasonie. Co to właściwie jest?

Magdalena Paluch: Kfason jest wydarzeniem, mającym na celu przede wszystkim promocję polskiej literatury grozy. Chciałam pokazać czytelnikom, że w Polsce też mamy autorów i autorki piszących horrory i że warto sięgać po ich książki.

Kfason obecnie nazywany jest Krakowskim Festiwalem Grozy, natomiast rozwinięcie samej nazwy KFASON to tak naprawdę: Krakowski Festiwal Amatorów Strachu, Obrzydzenia i Niepokoju, którą w 2013 roku (czyli przed pierwsza edycją) wymyślił mój kolega, Michał Jutkiewicz.

Kfason jest wydarzeniem jednodniowym, które odbywa się w Artetece Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Krakowie. Zwykle punkty programu dzieją się na jej trzech piętrach i od jakiegoś czasu, poza literaturą, zahaczają również o filmy, gry, muzykę i inne okołogrozowe tematy.

SB: Jestem pisarką horrorów i uwielbiam ten gatunek. Ale czy Kfason to wydarzenie tylko dla horrormaniaków?

W głównej mierze tak, ale wydaje mi się, że punkty programu są na tyle interesujące, że mogą również zaciekawić laika. Przykładem jest choćby moja przyjaciółka, która dwukrotnie uczestniczyła w Kfasonie (głównie jako moje wsparcie), nie będąc w ogóle horrormaniaczką i nie stając się nią. Po prostu punkty programu okazały się na tyle ciekawe, że postanowiła przyjść i posłuchać prelegentów.

Super! To teraz masz 30 sekund, by przekonać takiego niehorrormaniaka do pojawienia się na Kfasonie. Który z tegorocznych punktów programu mu rekomendujesz?

Wszystkie (śmiech).

Ok, wyrobiłaś się (śmiech). A na który Ty nie możesz się najbardziej doczekać? Odpowiedzi „wszystkie” już nie przyjmuję!

Powinnam napisać, że na swój (w tym roku prowadzę spotkanie autorskie z Grzegorzem Kopcem), ale tak najbardziej to chyba czekam na prelekcję Joanny Pypłacz i jej „Symbolikę cmentarną”.

Ta krakowska autorka jest znana ze swojej fascynacji cmentarzami i bardzo lubi je odwiedzać. Nie jest to pierwszy raz, kiedy w swoim wystąpieniu zahacza właśnie o ten temat.

Symbolika cmentarna to nic innego, jak znane nam zgaszone pochodnie, tajemnicze sowy, trupie czaszki, klepsydry, które zdarza się nam napotkać podczas wizyty w miejscu spoczynku. Joasia w swej prelekcji przybliża znaczenie co ciekawszych symboli, znajdujących się na cmentarzach.

Brzmi mrocznie? Może trochę, ale autorka ma ogromną wiedzę i jest w tym tyle pasji, że wiem, że to będzie ciekawie spędzona godzina.

Ja też polecam wystąpienie Asi. Tak się składa, że byłam na jej prelekcji dotyczącej fotografii cmentarnej i bardzo pozytywnie wspominam zarówno jej energię, jak i wiedzę, którą się z nami podzieliła! Wróćmy jednak do głównej tematyki Kfasonu: strachu i niepokoju. Nie sądzisz, że brzmią mało „sexy” w czasach pandemii?

Nigdy nie rozpatrywałam tych pojęć w kategorii „sexy”. Myślę, że wbrew pozorom strach i niepokój pokazały się człowiekowi w realu. Nagle okazało się, że wyszły z kart książki i są tuż na wyciągnięcie ręki.

W zasadzie można by się obawiać, że horror i groza stracą na popularności, bo nieraz słyszałam, że „nie czytam grozy, bo wystarczająco mam jej w swoim życiu”. Na szczęście tak się nie stało, groza ma się całkiem nieźle. I nie musi być sexy, żeby zaintrygować i przyciągnąć do siebie!

Ja i Magda Paluch, Kfason 2018

Pierwszy taki festiwal grozy online!

W kontekście pandemii – tegoroczna edycja bardzo się różni od poprzednich. Z łezką w oku wspominam poprzednie edycje, spotkania ze starymi znajomymi, piwko i nocne plotki. A teraz co? Online? Masz obawy? A może sądzisz, że w tym roku zostaną pobite rekordy frekwencji? W końcu łatwiej usiąść przed komputerem niż dojechać do Krakowa.

Z racji tego, że Kfason to mój „dzieciak”, zawsze mam obawy, czy wydarzenie się uda, czy ludzie dopiszą i czy program będzie na tyle atrakcyjny, by zainteresować potencjalnych uczestników.

Natomiast tak – to prawda – ta edycja jest całkiem inna od poprzednich i w sumie cieszę się, że jednak dojdzie do skutku, bo nie ukrywam, że długo się biłam z myślami, czy w ogóle ją organizować. Zwłaszcza, że tyle dużo większych festiwali się nie odbyło albo zostały przeniesione na inny termin.

Czy zostaną pobite rekordy frekwencji? Trudno mi powiedzieć. Mam po prostu nadzieję, że jednak znajdą się widzowie, którzy z przyjemnością (ze strachem?) będą uczestniczyć w ósmym Kfasonie!

Ja na pewno się pojawię! Czy edycję online organizuje się łatwiej?

To, że jest to edycja online wcale nie oznacza, że łatwiej ją było zorganizować! Największą trudnością była ta: kogo zaprosić na Kfason?

Kogo zaprosiłaś?

W tym roku zaproszonych jest 15 osób – autorki: Joanna Pypłacz, Anna Musiałowicz, Anna Maria Wybraniec, autorzy: Artur Urbanowicz, Grzegorz Kopiec, Bartłomiej Sala, Dawid Kain, Michał Gacek, Wojciech Gunia, Tomasz Sablik, Konrad Możdżeń, krakowski artysta Łukasz Gwiżdż. Natomiast spotkania poprowadzą Krzysztof Biliński, Mariusz Wojteczek, Michał Górzyna i ja.

Świetnie! To jeszcze musisz zdradzić jak w ogóle dołączyć do tej edycji?

Aby dołączyć do tej edycji, wystarczy wejść na YouTube’a WBP w Krakowie: https://www.youtube.com/channel/UCs2PBdL7AA-KnuXnZLkCBKA

Poza tym polecam śledzenie stronki z wydarzeniem – tu znajdują się wszelkie informacje o 8 edycji: https://www.facebook.com/events/647172296159399

Bizneswoman, która się nie boi (horrorów i ryzyka)

Świetnie, mam nadzieję, że frekwencja dopisze! Pogadajmy jednak trochę o biznesie, bo jesteś dla mnie takim prywatnym przykładem, że jak się chce, to się da. Opowiesz dlaczego w ogóle wpadłaś na ten pomysł?

Hm… bo literatura grozy jest moim ukochanym gatunkiem, to po pierwsze. Po drugie postanowiłam odważyć się na ten krok, kiedy w 2011 roku po raz pierwszy wzięłam udział w Kryminalnej Konferencji Bibliotekarzy w ramach Międzynarodowego Festiwalu Kryminału we Wrocławiu. Spodobała mi się formuła imprezy, a poza tym podobała mi się geneza jej powstania (dawno temu autorzy polskich kryminałów poczuli się niedocenieni i stworzyli dla siebie imprezę i wręczyli sobie nagrodę). I wtedy po raz pierwszy pojawiła się myśl – a może zrobić coś takiego dla literatury grozy? Pojawiało się coraz więcej autorów, ale byli mało widoczni na rynku wydawniczym. Pomysł odleżał dwa lata, ale tak mnie uwierał gdzieś z tyłu głowy, że musiałam pozwolić mu się uwolnić i tadam! – mamy Kfason.

Uwielbiam Cię za to, że pozwoliłaś mu wyjść z Twojej głowy!

Dziękuję! Zresztą robiąc research przed pierwszą edycją Kfasonu trafiłam na nieistniejący już Krakon… i tam Cię spotkałam po raz pierwszy. Pamiętasz?

Jasne! To był bardzo fajny festiwal, jeden z moich pierwszych konwentów i żałuję, że upadł.

Zastanawia mnie biznesowa siła, którą w sobie nosisz. Jesteś bibliotekarką, sprawiasz dość niepozorne wydarzenie, a tworzysz najważniejszy konwent grozy w Polsce. Za darmo, poświęcając swój czas i energię. W dodatku bądź co bądź w gatunku, w którym kobiety ciągle uważane są za „coś dziwnego”. No bo horror to nie jest dla delikatnych istot, sama wiesz. Nie masz czasem ochoty rzucić tego w pieruny? (śmiech) I czy spotykałaś się z trudnościami organizacyjnymi związanymi właśnie ze stereotypami płciowymi?

Szczerze mówiąc, nie wiem, skąd mi się wzięło to samozaparcie. Może dużo dało mi to, że pracuję w bibliotece, że lubię swoją pracę, a literatura towarzyszy mi od dziecka. I to połączenie pracy z pasją i nutką miłości do grozy sprawiło, że się odważyłam i zorganizowałam festiwal (oczywiście za zgodą dyrektora mojej biblioteki – Jerzego Woźniakiewicza). Poza tym możliwe, że lata treningów zrobiły swoje i stąd ta determinacja. I walka do tak zwanego końca.

Wydaje mi się, że raczej nie spotkałam się z trudnościami organizacyjnymi wynikającymi z racji płci (bo z trudnościami w ogóle to wiadomo). Czy mam ochotę rzucić to w pieruny – no pewnie! Zwłaszcza, kiedy się ma wrażenie, że piasek w oczy i kopniaki w tyłek są na porządku dziennym. Mój mąż zawsze mówił, że kiedyś zrobi reportaż o przygotowaniach do Kfasonu, żeby inni zobaczyli, jaki on ma horror (śmiech).

Już widzę te nagrody w kategorii dokument grozy!

Ja tam widzę rok w SPA dla męża!

Myślisz, że mieliby jakieś horrorowe SPAtrakcje? (śmiech)

Wróćmy do tematu: jak wiesz jestem inżynierem i kocham cyferki. Masz jakieś fajne statystyki, którymi możesz się pochwalić?

Hm… dokładnie ci nie przytoczę, ale spróbuję!
Ósma edycja przed nami, ok. 250 zaproszonych gości (od 2013), ok. 220 punktów programu, ok. 1500 uczestników stacjonarnie (bo zwykle z jednego piętra były na żywo transmitowane wystąpienia), a poza tym mnóstwo nadgodzin spędzonych przy organizacji Kfasonu. W piątki, świątki i niedziele. Nawet w trakcie urlopu. Dlatego w tym roku wolne zaczynam po Kfasonie 😉

Ile osób pracuje przy Kfasonie? Jesteś pomysłodawcą i autorką, ale chyba nie robisz wszystkiego sama?

Wcześniej było kilka osób, które mi pomagały. Też pasjonaci. Niestety w pewnym momencie nie dostałam budżetu na wydarzenie i gdzieś to się po drodze rozpadło, a ja w zgodzie z mottem: „walcz do końca!”, walczyłam do końca. Pewnie tego nie pochwalisz, ale w zasadzie większość ogarniam sama (ogarniałam też Kfason ze swoich pieniędzy, kiedy był zły czas, a jak pamiętasz – jestem bibliotekarką), bo tak naprawdę wielu rzeczy nikt inny za mnie nie zrobi (choćby kwestie związane z tak zwaną papierologią).

Kontakt z autorami, noclegi, patronaty i już sama nie wiem co ogarniam ja… Grafikę przygotowuje dla mnie Mariusz „noistromo” Siergiejew, promocję w sieci robią patroni i wszyscy chętni i lubiący Kfason. Dzień przed „godziną zero” jest ekipa (najczęściej goście i uczestnicy festiwalu), która pomaga mi udekorować przestrzeń na grozowo, a już w dniu imprezy pomagają mi koleżanki z pracy oraz zespół Arteteki. Poza tym mam duże wsparcie bliskich i przyjaciół.

Od razu mówię, że przepraszam, że nie wymieniam ludzi z imienia i nazwiska, bo nie chciałabym nikogo pominąć. W każdym razie wszystkim, którzy mi do tej pory pomogli i mnie wspierają – bardzo dziękuję!

Ja to bardzo szanuję, choć wiem, jakie to niezdrowe dla ciebie czy w ogóle kogokolwiek ogarniać tak wielkie przedsięwzięcie samemu. Cieszę się, że po wszystkim jedziesz na urlop i mrugam znacząco do zafascynowanych grozą czytelników – może ktoś z Was chciałby robić największy festiwal grozy w Polsce? Chwała i te sprawy (śmiech)!

Powiedz mi jeszcze: co najbardziej cię zaskoczyło w organizacji takiego przedsięwzięcia?

Co mnie zaskoczyło? Myślę, że to, że mogłoby się wydawać, że organizowanie Kfasonu już od tylu lat sprawi, że popadnę w swego rodzaju rutynę. Nic takiego nie ma miejsca. Co roku coś nowego mnie zaskakuje (jak choćby covid).

A czy mogłabyś dać jakąś poradę innym kobietom, które marzą o organizowaniu własnego wydarzenia, ale ciągle brakuje im odwagi?

Nie jestem jakąś ekspertką w doradzaniu, ale wydaje mi się, że jeśli masz jakiś pomysł i nie daje ci on spokoju, to go nie porzucaj, tylko zacznij go realizować. A jeśli jeszcze pomysł ten idzie w parze z pasją, to jest to połączenie idealne.

Warto ryzykować, żeby za jakiś czas nie żałować, że ktoś to zrobił za nas.

Wiem, że gdybym wtedy się nie odważyła i nie spróbowała, nie miałabym tylu siwych włosów. Żartuję. Żałowałabym. A to, że czasem mam ochotę krzyczeć… Zwyczajnie wiem, że było warto. Spróbować i zaryzykować.

Skoro organizacja Kfasonu wymaga od Ciebie tak wiele wysiłku i poświęceń, to dlaczego wciąż to robisz?

Bo chcę. Bo lubię. Bo wydaje mi się, że jednak Kfason jest środowisku potrzebny. bo to taki mój „dzieciak” po prostu.

Kochana, z całego serca ci życzę, by ten dzieciak rósł, był grzeczny i zaskoczył cię jeszcze niejednym pozytywnym momentem! Do zobaczenia online!

Nie wiesz czy KFASON jest dla Ciebie? Obejrzyj panel z edycji 2015 w trakcie którego polskie kobiety grozy rozmawiały o karierze, strachu i rozwoju!

Jeśli podoba Ci się ten tekst, proszę podziel się ze znajomymi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

shares
Skip to content