niepełnosprawność

Przychodzi niepełnosprawna do lekarza… – jak telemedycyna zmieniła mój świat!

Pech czy przygoda? Gdy na początku swojej wymarzonej podróży po Europie samochód ogłasza bunt – szukasz mechanika. Najlepiej Polaka, bo choć znasz język angielski, to nikt nie uczy się przed wyjazdem nazw części silnika. Gdy kilkaset kilometrów dalej pęka opona w wózku – korzystasz z uprzejmości złotej rączki w akademiku, bo choć masz ze sobą zestaw kluczy i zapasowe dętki, to i tak musisz jedną ze śrub rozwiercić. Żadna siła, nawet dwóch silnych mężczyzn, nie jest w stanie jej odkręcić. A co robisz, gdy dopada cię nagły problem ze zdrowiem lub kończą się leki, które musisz stale zażywać? Możesz szukać lokalnego lekarza i próbować się z nim dogadać albo skorzystać z portalu HeyDoc. Telemedycyna w najlepszym wydaniu!

Pierwsze dwie sytuacje spotkały nas w trakcie wyprawy #VoyageVamppiV21 – samochodowej romantycznej ekspedycji przez Austrię, Chorwację, Włochy i Czechy. Ze zdrowiem na szczęście nic złego się nie wydarzyło, choć kilkudniowy ból jajnika dopadł mnie w tym miesiącu tak intensywnie, że nie byłam pewna, czy to moja kobiecość, czy atak wyrostka. Na szczęście dzięki HeyDoc miałam dostęp do darmowej bazy artykułów medycznych, automatycznej analizy stanu zdrowia sprzężonej ze sztuczną inteligencją (moje serduszko fanki technologii bije radośnie!) i w ostateczności z płatnego lekarza online. Skończyło się na skorzystaniu z darmowych opcji od HeyDoc, ale świadomość, że w każdej chwili mogę umówić się na e-wizytę i skonsultować niepokojące mnie sprawy, uspokajała moją duszę panikary.

Telemedycyna rozkwita!

Telemedycyna znana jest od lat, ale rozkwitła w pandemii. Zamknięci w domach, czasami w innej części kraju (ja na kilka miesięcy wyniosłam się na wieś do rodziców), zaczęliśmy doceniać urok wizyt online. Oczywiście mam pełną świadomość, że nie każdą rzecz da się załatwić na telefon i wiele sytuacji wymaga spotkania na żywo. Jednak jako osoba z niepełnosprawnością, regularnie korzystająca z konsultacji lekarskich, bardzo doceniam nowoczesne podejście do leczenia, które jest możliwe dzięki rozwojowi Internetu.

O ile wygodniejsze było wysyłanie maila do lekarz rodzinnej, gdy skończyły mi się regularnie przyjmowane leki… Kilka dni i e-recepta znajduje się na moim koncie pacjenta, bez zbędnych ceregieli. Tak samo, gdy potrzebowałam skierowania do specjalisty – jeden mail z opisem objawów i gotowe. I choć z lekarza rodzinnego korzystam na NFZ, to lekarzy specjalistów częściej wybieram prywatnych. Nie twierdzę, że każdy lekarz na NFZ jest zły… Ale moje doświadczenia są takie, że bezpieczniej się czuje na wizycie prywatnej. Prywatnie zawsze byłam traktowana z szacunkiem i należytą uwagą. Na NFZ? Jako kobieta z niepełnosprawnością doświadczyłam wielu poniżających sytuacji.

Przychodzi niepełnosprawna do lekarza, a lekarz…

Lekarz ginekolog zamiast profesjonalnie zaoferować badanie, uprzedził, że będę zbadana jak zakonnica (w domyśle: bo na pewno jestem dziewicą).

Lekarz neurolog bez pytania łapał mnie za ręce i nimi machał (to ponoć było badanie), a na prośbę o podbicie wniosku o wózek aktywny, spytał szyderczo: „A co pani tymi rękami zrobi?!”.

Inny lekarz poinformował mnie, że mnie nie zbada, ponieważ nie przyprowadziłam nikogo, kto przeniósłby mnie na kozetkę. Ciągle mylił moją chorobę i tak formułował wypowiedzi, że wyszłam z gabinetu płacząc.

Dermatolog powtarzał, że problem, z którym do niego przychodzę, wynika z tego, że sama robię sobie uszkodzenia… chodząc. Choć ciągle powtarzałam, że ja w ogóle nie chodzę ani nawet nie wstaję – nie zmienił swojej śpiewki…

…i jeszcze długo mogłabym tak wymieniać. Ale nie chcę. Nie piszę tego artykułu, by przedstawić medyczną historię mojego życia, a jedynie by nakreślić problem i możliwości. A problemem zawsze był dostęp do rzetelnych lekarzy, często z innych części Polski (jeden z lekarzy, z którego usług korzystam, przyjmuje w Łodzi, ale na szczęście korzysta też z telemedycyny). Rozwiązanie? Nie w każdej sytuacji, ale w wielu – telemedycyna.

Kiedy telemedycyna się przydaje?

Każdy pewnie sam znajdzie odpowiedź na to pytanie, choć znam wiele osób, które twierdzą, że jest to beznadziejne rozwiązanie. Nie zgadzam się z tym! O ile w przypadku badań wymagających kontaktu fizycznego nie jesteśmy w stanie na odległość ocenić czyjegoś stanu zdrowia, o tyle potrzebując konsultacji dotyczącej wyników badania (na przykład krwi), porady psychologa, uzyskania e-recepty na kontynuację leczenia lub rozpisania dalszej terapii – telemedycyna daje nam wolność. Wolność korzystania z usług najlepszych lekarzy z całego kraju. Jako osoba z niepełnosprawnością ruchową zyskuję podwójnie. Oprócz wspomnianych wcześniej zalet – spada z mojej listy problem dostępności architektonicznej. Świetny chirurg naczyniowy, którego kiedyś regularnie odwiedzałam, raz przyjął mnie na korytarzu, bo gabinet miał na piętrze po schodach. Gdyby już wtedy takie rozwiązania jak HeyDoc były dostępne – ominąłby mnie ogrom stresu.

HeyDoc – tu znajdziesz swojego lekarza!

HeyDoc to nowa, ale szybko rozwijająca się platforma. Piszę ten post z drugiego końca Europy i dzięki poznaniu tego portalu czuję się bezpieczniej – wiem, że w każdej chwili mogę zamówić e-wizytę u lekarza bez czekania w kolejce. Wśród specjalistów znajdziesz diabetologa, kardiologa, dietetyka, psychologa, endokrynologa, laryngologa… i wiele więcej. E-wizytę zrealizujesz już od 59 złotych. Co więcej, jeśli nie chcesz płacić, możesz bezpłatnie zadać pytanie lekarzowi, a on odpowie w ciągu 48 godzin. Pytanie wraz z odpowiedzią zostanie anonimowo opublikowane na portalu – zyskasz wiedzę, z której też będą mogli skorzystać inni użytkownicy portalu. I choć nie lubię chodzić do lekarza, to wiem, że zły stan zdrowia skuteczniej zablokuje mnie przed realizacją kolejnych planów, niż kilkanaście minut w gabinecie specjalisty. Zwłaszcza w tym wirtualnym.

Pozdrowienia z Chorwacji, zdrowego września życzę!


Post powstał we współpracy z portalem HeyDoc.pl, ale wszystkie informacje są prawdziwe i bazują na moich doświadczeniach. Dziękuję HeyDoc za możliwość wspólnego działania. Wierzę w siłę telemedycyny i cieszę się, że dzięki technologiom świat staje się wygodniejszym miejscem, szczególnie dla osób z niepełnosprawnością ruchową! #HeyDoc #bliżejZdrowia

Jeśli podoba Ci się ten tekst, proszę podziel się ze znajomymi!

One Comment

  • Marcin Smyczyński

    W końcu pojawiła się alternatywa dla „forów” na których „lekarze” dzielą się swoimi „poradami”.
    Nareszcie, realnie zatrudnieni lekarze będą mogli udzielić szybko porady czy i jak bardzo powinniśmy się martwić dolegliwością lub skutkami urazu! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Chcesz być na bieżąco z nowościami na mojej stronie?


Maila dostaniesz maksymalnie raz w tygodniu, zwykle rzadziej! Przyślę Ci informacje o najnowszych
wpisach i artykułach, podzielę się wiedzą lub poinformuję o konkursie. Zero spamu, same konkrety,
byśmy zawsze mogli być w kontakcie!

Zamknij okno

shares
Skip to content