niepełnosprawność,  podróże | wydarzenia,  przemyślenia,  technologia | programowanie

Dostałam Prezent Marzeń – leciałam motolotnią!

Wspomnienia w natłoku zdarzeń lubią się rozmywać. Są jednak takie rzeczy, których nigdy nie zapomnimy. Pierwszy lot samolotem – to jedna z nich, wciąż pielęgnowana w moim sercu. A dziś dopisuję do niego pierwszy lot motolotnią. Bo miłość do latania mam we krwi. Po tacie.

W wieku, w którym po raz pierwszy zapakowałam się do samolotu, tata miał za sobą już dziesiątki (a może nawet setki?) lotów. W młodości latał na szybowcach, potem przeszedł na techniczną stronę mocy i zaczął samoloty naprawiać.

Jestem dziewczyną z wojskowego miasteczka. Gdy inne dzieci ekscytowały się, bo wysoko na niebie leciał samolot, u nas samoloty zniżały się między bloki, by pilot mógł pomachać żonie, że wraca na obiad. Ponoć jako dziecko bałam się i niczym ten struś – chowałam głowę w piasek. Dosłownie. W piaskownicy.

Im byłam starsza, tym samoloty robiły na mnie mniejsze wrażenie. Wielkie skrzydlate maszyny były czymś tak naturalnym, że aż niezauważalnym. Zmieniły się też przepisy (a może to tylko podejście ludzi do przepisów uległo zmianie?) i piloci zaczęli latać na rozsądnych wysokościach.

Chwil, w których zrozumiałam jak niezwykłe jest to dla mnie dziedzictwo, było kilka. Ale najlepiej pamiętam dwie.

Wspomniany pierwszy lot samolotem. Możecie o nim przeczytać TUTAJ.

I gdy pierwszy raz w Poznaniu powiedziałam do znajomych słowa: „Mój tata jest wojskowym, naprawiał samoloty.”. W moim miasteczku to nie robiło żadnego wrażenia. W dużym mieście nagle zrozumiałam, że to nie jest taki „typowy tata„.

I gdy kilka tygodni temu stanęłam przed szansą spełnienia swojego kolejnego marzenia – marzenia o lataniu – nie wahałam się ani przez chwilę. PrezentMarzen.com dał mi podarunek, którego nigdy nie zapomnę.

Leciałam motolotnią. I dziś chcę podzielić się z Tobą pięknem tych chwil, a także odpowiedzieć na pytania, które przed pierwszym lotem tłukły mi się po głowie.

Jak wygląda lot motolotnią?

Jak sen o lataniu. Rozkładasz szeroko ręce i śnisz. Problemy są daleko w dole. Błękit ciągnie się aż za horyzont, niczym morze, tylko jakby do góry nogami. Widzisz chmury, ale nie sięgasz do nich. Widzisz mrówki i uświadamiasz sobie, że to ludzie gnający za swoimi sprawami. A jeśli ci się poszczęści – podziwiasz jak niebo płonie, gdy ognista kula słońca skrywa się za horyzontem.

Od strony technicznej latanie na motolotni w roli pasażera praktycznie nie wymaga żadnych działań. Najpierw trzeba usiąść na fotelu, potem zapiąć pasy. Założyć kask, pod kask wciskany jest śmieszny zielony czepek. Następnie siada przed Tobą kierowca, który też zapina swoje pasy – one przechodzą obok Ciebie, więc dają dodatkową stabilizację. I już.

Najpierw jedziesz, potem coraz szybciej, aż nagle odbijacie się od ziemi i lecisz. Ja wybrałam spokojny, widokowy przelot, bo nie wiedziałam jak mój organizm zareaguje. Praktycznie nie czułam zakrętów, tylko lekkość. Trzymałam się pasów dla stabilizacji, ale równie dobrze mogłabym rozłożyć ręce jak Ikar. A gdy minęło piętnaście minut – lądowaliśmy.

Lądowania bałam się najbardziej – niepotrzebnie. Było niezwykle miękkie, tylko trochę zatrzęsło. A gdy motolotnia zaczęła hamować – moja druga obawa, że nie utrzymam pleców na miejscu – znów okazało się, że bałam się niepotrzebnie. Linia hamowania jest długa, a sam proces łagodny. I miałam pasy – tak mocne, że nic by mnie nie wytrząsnęło.

Jak się przygotować do lotu na motolotni?

Lot motolotnią nie wymaga specjalnych przygotowań. Polecam zjeść lekki posiłek – w powietrzu nie ma możliwości nagłej „przerwy”, jeśli dopadnie nas lęk wysokości (pilot opowiadał, że w sytuacji ataku mdłości w grę wchodzi tylko awaryjne lądowanie w polu).

Ponadto warto być na czas. My jak zawsze byliśmy trochę wcześniej i przegraliśmy na tym podwójnie – nie dość, że wcześniej nikogo nie wpuszcza się na lotnisko, to jeszcze było prawie godzinne opóźnienie. Zdarza się, ale warto o tym wiedzieć i nie planować tego dnia żadnych wydarzeń „na styk”.

Czy lot motolotnią jest bezpieczny?

Nie znam wszystkich modeli motolotni i statystyk, ale ja przez cały lot czułam się bardzo bezpiecznie.

Po pierwsze – nawet w przypadku awarii silnika, motolotnia jest tak skonstruowana, że bez problemu można lądować bez silnika.

Po drugie – byłam przypięta tyloma pasami i to tak mocno trzymającymi, że nie było możliwości, bym spadła.

Po trzecie – motolotnia, którą lecieliśmy, miała dodatkowy system zabezpieczeń. W przypadku na przykład zderzenia z innym obiektem – czyli sytuacji, która prawie się nie zdarza – w motolotni znajdował się specjalny system spadachronów umożliwiających bezpieczne, awaryjne lądowanie.

Jak się ubrać na motolotnię?

To pytanie spędzało mi sen z powiek. Wiedziałam, że „tam, wysoko” jest chłodniej. Jednocześnie leciałam w ciepły, wrześniowy dzień – temperatura wynosiła powyżej dwudziestu pięciu stopni. Wzięłam top i na to cienką, puchową kurtkę. Zestaw sprawdził się idealnie. Myślę, że równie dobrym połączeniem byłaby na przykład bluza i wiatrówka. W górze nie jest dużo zimniej, ale wiatr jest ogromny, więc lepiej postawić na nieprzewiewne ubrania.

Dodatkowo zdecydowałam się na trampki nad kostkę i to był świetny wybór, ponieważ nie dosięgałam stopami do podpórek, a przynajmniej but usztywniał mi nogę.

Ile trwa lot motolotnią?

Ja i Marcin lecieliśmy po piętnaście minut. Loty następowały jeden po drugim, więc gdy jedna osoba jest w powietrzu, druga się nudzi (albo robi sesję wspaniałej maskotce od PrezentMarzeń). Ewentualnie można biegać i zagadywać do innych lądujących osób – ruch na lotnisku jest jak w centrum miasta w szczycie.

Inne możliwe loty pod Poznaniem trwają: 30 minut i 70 minut.

Ile kosztuje lot motolotnią?

Ceny na portalu PrezentMarzeń zaczynają się od 155 złotych, w zależności od miasta i czasu trwania. Najdłuższy lot pod Poznaniem dla jednej osoby kosztuje około 700 złotych.

Czy osoba niepełnosprawna może lecieć motolotnią?

Niepełnosprawności jest bardzo wiele i w sytuacji, gdy masz wątpliwości czy ze swoją niepełnosprawnością sobie poradzisz – spytaj lekarza o przeciwwskazania. Po prostu. To lekarz, a nie Internet, powinien zawsze być źródłem wiedzy, co Ci wolno, a czego nie.

Czy osoba z zanikiem mięśni da radę na motolotni?

Dałam radę i znam sporo osób, które też sobie poradziły. W trakcie lotu na motolotni jako pasażer po prostu się siedzi. Samo wejście na fotel nie jest najłatwiejsze, ale jeśli masz kogoś do pomocy to na pewno dasz radę. Fotel jest na rozsądnej wysokości i jest do niego dostęp z każdej strony. Siedzi się w lekkim rozkroku, co w moim przypadku ustabilizowało sylwetkę. Najbardziej martwiłam się ile waży kask do motolotni? I owszem – swoje waży. Nie podniosłabym w nim głowy, ale w fotelu siedziałam tak głęboko, że nie musiałam. Kask wręcz stanowił dodatkową stabilizację dla głowy i poprawiał widok.

Na co jeszcze zwrócić uwagę?

Na głośność interkomu. Testowaliśmy na ziemi i słyszałam dobrze pilota, a potem się okazało, że w powietrzu jest taki „huk”, że nie słyszę ani słowa. Piętnaście minut leciałam w ciszy, zamiast prowadzić rekreacyjną pogawędkę. Okazało się, że głośność można regulować na kasku – niestety, sama bym tego nie zrobiła, więc dowiedziałam się o wszystkim już po locie. To drobiazg, ale gdyby czekał mnie siedemdziesięciominutowy lot – zdecydowanie wolałabym słyszeć pilota.

Leciałam motolotnią – spełniłam marzenie!

I teraz w mojej głowie tylko dwie myśli szaleją: kiedy kolejny lot i na jaką kolejną ekstremalną przygodę się zdecydować? Może masz jakiś pomysł? A może masz pytania, na które tu nie odpowiedziałam? Pisz śmiało w komentarzu, z chęcią pomogę!

Chcesz lecieć? Kliknij TUTAJ i wybierz opcję dla siebie!

Dziękuję firmie PrezentMarzeń za współpracę i umożliwienie mi przeżycia jednej ze wspanialszych przygód w życiu!

Jeśli podoba Ci się ten tekst, proszę podziel się ze znajomymi!

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

shares
Skip to content