Najbardziej lubiłam pluszowego królika, którego uszyła mi mama. Miałam też lalki Barbie i dużą plastikową pocztę. Do moich ulubieńców z czasem zaczęły dołączać książki czytane przed snem. W końcu dojrzałam do zabawek dla dorosłych dzieci. Ale domku dla lalek nigdy nie miałam… Nie to, co bohaterowie mojego nowego opowiadania. W “Domu Lalek” nic nie jest takie, jakim się zdaje. Szczególnie starsza pani przykuta do wózka, na którą trzeba mówić “babcia”.